- usługi
- ISO 27001 a NIS 2 Gdańsk
Co obejmuje ISO 27001 a NIS 2 Gdańsk?
Badanie ma cztery kroki: rozstrzygnięcie, czy firma podlega przepisom samodzielnie, przegląd środków liczących się w obu katalogach wymagań, wskazanie luk osobnych dla każdego z nich oraz kolejność prac ułożona według terminów. Wynikiem jest jeden raport z podziałem na źródła obowiązku.
- 01
Rola w łańcuchu wokół portu
Ustalenie, czy prowadzicie działalność z wykazu sektorów, czy obsługujecie podmiot, który ją prowadzi.
- 02
Próg wielkości z powiązaniami
Liczenie zatrudnienia i obrotu z uwzględnieniem przedsiębiorstw partnerskich oraz powiązanych.
- 03
Lista adresatów przy zdarzeniu
Kto po Waszej stronie dzwoni, do kogo i w jakiej kolejności, gdy zdarzenie dotyka kilku uczestników naraz.
- 04
Środki liczące się w obu katalogach
Ocena ryzyka, dostępy, kopie, ciągłość działania i nadzór nad dostawcami, badane jeden raz.
- 05
Luki po stronie przepisów
Rejestracja podmiotu, terminy zgłoszeń i odpowiedzialność kierownictwa, których norma nie domyka.
- 06
Luki po stronie normy
Deklaracja stosowania, audyt wewnętrzny i dowody rozłożone w czasie, których przepisy nie wymagają.
Ile kosztuje ISO 27001 a NIS 2 Gdańsk w mieście Gdańsk?
Badanie sprawdzające jednocześnie zgodność z normą i wymagania NIS 2 kosztuje od 7 900 zł netto przy firmie do pięćdziesięciu osób. Zbudowanie systemu zamykającego oba tematy zaczyna się od 24 900 zł netto. Certyfikat wystawia akredytowana jednostka za własną opłatą, a wykonania obowiązków ustawowych nie poświadcza żaden dokument.
Tyle kosztuje: audyt zgodności obejmujący oba zestawy wymagań.
Wszystkie kwoty są netto. Tej usługi nie sprzedajemy z cennika, więc dokładną kwotę podajemy po rozmowie o zakresie, przed podpisaniem umowy.
Dlaczego wokół portu ta odpowiedź bywa trudniejsza
Przepisy sektorowe opisują działalność, a nie sąsiedztwo. Wokół terminali i nabrzeży pracuje jednak kilkanaście rodzajów podmiotów naraz, ich role przenikają się w ramach jednego zlecenia, a nazwy handlowe niewiele o tych rolach mówią. Ta sama spółka bywa spedytorem, przewoźnikiem i operatorem magazynu w zależności od tego, o którym kontrakcie mowa.
Skutek jest przewidywalny. Zarząd wie, że temat go dotyczy, bo pismo przyszło, tylko nie wie, którym końcem: czy obowiązki wynikają wprost z przepisów, czy zostały przeniesione umową przez kontrahenta, który sam im podlega. Odpowiedź jest jedna na firmę, zapisuje się ją jednym zdaniem i dopóki go nie ma, każda kolejna praca może dotyczyć niewłaściwego zakresu.
Kto podlega, a kto dostaje wymagania umową
| Rola w łańcuchu | Czy bywa podmiotem objętym | Kogo powiadamia przy zdarzeniu | Co i tak trafia do umowy |
|---|---|---|---|
| Podmiot zarządzający portem | tak, wymieniony w wykazie | organ oraz uczestników łańcucha | wymagania wobec wszystkich wpuszczanych firm |
| Operator obiektu przeładunkowego | zwykle tak | organ oraz przewoźników i zleceniodawców | prawo sprawdzenia u dostawcy |
| Przewoźnik wodny | tak, transport jest w wykazie | organ oraz strony przewozu | termin powiadomienia liczony w godzinach |
| Przewoźnik drogowy | zależy od skali i rodzaju usług | zleceniodawców, organ przy kwalifikacji | wymagania wobec dostępów do systemów |
| Agencja celna | zwykle nie | klientów, których sprawy dotknięto | obowiązek informacyjny wobec każdego z nich |
| Spedytor organizujący transport | zwykle nie | zleceniodawców i podwykonawców | plan utrzymania obsługi przy awarii |
| Magazyn czasowego składowania | zależy od prowadzonej działalności | właścicieli towaru i organ przy kwalifikacji | zasady dostępu do dokumentacji |
| Dostawca usług informatycznych | zależy od rodzaju usługi | odbiorców swojej usługi | wykaz dalszych podwykonawców |
Kolumna trzecia jest tą, przez którą warto to zestawienie przeczytać dwa razy. Obowiązek wobec organu ma tylko część uczestników, natomiast obowiązek wobec drugiej strony umowy ma praktycznie każdy, a jego niedotrzymanie kosztuje kontrakt zamiast kary administracyjnej.
Jedno zdarzenie, kilku adresatów i jeden zegar
Firma obsługująca kilkunastu klientów ma przy zdarzeniu inny problem niż zakład pracujący dla jednego odbiorcy. Awaria dotyka zwykle systemu wspólnego, więc w tej samej chwili dotyczy wielu spraw naraz, a każda z nich należy do innego kontrahenta, z innym terminem powiadomienia zapisanym w innej umowie.
Dlatego procedurę zaczynamy nie od opisu zdarzenia, tylko od pytania, czyje usługi zostały dotknięte i kto ma to ustalić. Dopiero potem wchodzą terminy. Zapisujemy przy tym rzecz, której zwykle nikt nie ma na papierze: listę adresatów wraz z numerami telefonu, z zastępstwami i z informacją, który termin jest najkrótszy, bo od niego liczy się cała reszta.
Przechodzimy tę drogę próbnie, mierząc minuty od wykrycia zdarzenia do wysłania pierwszej wiadomości. Wynik takiej próby bywa dla zarządu bardziej przekonujący niż cała reszta raportu, ponieważ pokazuje liczbę zamiast przypuszczenia.
Gdzie kończy się to, co macie już zrobione
Działający system zarządzania odpowiada na większość pytań stawianych przez przepisy. Mieści w sobie metodę szacowania ryzyka, kontrolę dostępu, kopie wraz z odtwarzaniem, obsługę zdarzeń, plan utrzymania usługi oraz wymagania wobec dostawców. Firma po takim projekcie ma tę część zrobioną i wystarczy, że wskaże dowody.
Trzech rzeczy jednak nie obejmuje i żadnej z nich nie nadrobi dojrzałością systemu. Zgłoszenie podmiotu do organu, jeśli podlegacie samodzielnie, nie ma w normie żadnego odpowiednika. Termin powiadomienia liczony w godzinach biegnie niezależnie od tego, co wisi na ścianie. Przypisanie odpowiedzialności kierownictwu wraz z sankcjami jest konstrukcją, której norma po prostu nie zna.
Ta sama luka istnieje w drugą stronę. Firma, która wykonała obowiązki sektorowe i nic ponadto, nie ma deklaracji stosowania, nie prowadzi audytu wewnętrznego i nie zbiera dowodów w sposób, jakiego oczekuje jednostka, więc do badania certyfikującego gotowa nie jest.
Od czego zaczynamy przy takim zleceniu
Od zdania o źródle obowiązku, bo bez niego praca bywa wykonywana pod niewłaściwy zestaw wymagań. Następnie prowadzimy jedno badanie idące przez obie listy naraz, którego wynikiem jest zestawienie braków z nakładem pracy przy każdej pozycji. Potem wchodzi warstwa techniczna, budowana raz dla wspólnego środowiska, a obok niej dokumentacja opisująca stan po zakończeniu prac.
Certyfikat zostawiamy na koniec, na moment, w którym pojawia się kontrakt albo postępowanie stawiające go jako warunek. Odwrotna kolejność bywa kusząca, bo dokument da się pokazać od razu, tylko zostawia otwarte zobowiązanie, o którym nikt nie pamięta do pierwszego poważnego zdarzenia.
Największa oszczędność wspólnego projektu nie leży na naszej fakturze, tylko po Waszej stronie. Dwa osobne badania oznaczają dwa komplety rozmów z tymi samymi ludźmi i dwukrotne ściąganie do biura osób, które normalnie pracują w terenie.
Poza czym to badanie nie sięga
Nie zastępuje opinii prawnej o kwalifikacji podmiotu, choć daje jej podstawę faktyczną i skraca pracę prawnika. Przed organem nadzoru ani przed kontrahentem nikogo nie reprezentujemy. Certyfikatu również nie wydaje, ponieważ robi to wyłącznie akredytowana jednostka po swoim własnym postępowaniu, a nasza rola kończy się na przygotowaniu firmy.
Wymagania samej normy przybliża ISO 27001. Odległość od zgodności mierzy audyt ISO 27001. Przez wszystkie etapy projektu przeprowadza Was wdrożenie, a komplet polityk i wykazów powstaje przy dokumentacji. Same obowiązki wynikające z dyrektywy opisuje osobno NIS 2 dla firm. Źródło obowiązku ustalamy na pierwszej rozmowie umówionej przez kontakt.
Treść sprawdzona i zaktualizowana: 2 sierpnia 2026
Od telefonu do działającego środowiska, pięć kroków
Nie przejmujemy środowiska w ciemno. Najpierw sprawdzamy, co macie, potem wyceniamy.
- Krok 1 Rozmowa i szybki przegląd tego, co macie i co boli najbardziej.
- Krok 2 Przegląd środowiska. Dostajesz listę ryzyk i kolejność ich naprawiania.
- Krok 3 Oferta z zakresem, czasem reakcji i ceną. Bez ukrytych pozycji.
- Krok 4 Przejęcie środowiska, dokumentacja, dostępy, monitoring.
- Krok 5 Praca bieżąca i przeglądy. Raport co miesiąc.
Pytania, które padają najczęściej
Odpowiedzi na to, o co pytają firmy przed podpisaniem umowy.
Częste pytania klientów na tym etapie:Sama obsługa zgłoszeń celnych nie jest w wykazie wymieniona, więc odpowiedź częściej brzmi nie niż tak. Rozstrzyga jednak całość działalności, a nie nazwa firmy, dlatego sprawdzamy również przewozy wykonywane własnym taborem, usługi świadczone innym podmiotom oraz powiązania kapitałowe.
Zwykle wymagania spływające umową, nawet jeśli sami podmiotem objętym nie jesteście. Bezpieczeństwo łańcucha dostaw jest w przepisach wymienione wprost, więc kontrahent przenosi część swoich obowiązków niżej: terminy powiadomienia, wymagania wobec dostępów i prawo do sprawdzenia u Was.
Każdego z nich, i to jest właśnie miejsce, w którym firmy tracą pierwsze godziny. Procedura musi zaczynać się od ustalenia, czyje usługi zostały dotknięte, a nie od opisu awarii, bo terminy z umów biegną osobno dla każdego kontrahenta i bywają różnej długości.
Niekoniecznie, ponieważ wielkość przedsiębiorstwa liczy się z uwzględnieniem przedsiębiorstw partnerskich i powiązanych. Firma należąca do większej struktury potrafi przekroczyć próg, choć samodzielnie by go nie osiągnęła. To pierwsza rzecz, którą ustalamy i zapisujemy jednym zdaniem.
Zwykle większa część środków technicznych i organizacyjnych, ponieważ oba katalogi mówią o tym samym: o ryzyku, dostępach, kopiach, ciągłości i dostawcach. Poza zasięgiem normy zostają natomiast obowiązki wobec organu oraz terminy zgłoszeń, o których w ogóle nie wspomina.
Osoba kierująca firmą oraz jej wskazane zastępstwo, ponieważ odpowiedzialność jest w przepisach związana z kierownictwem, a terminy biegną także wieczorem i w weekend. Naszą rolą jest doprowadzenie do tego, żeby taki podpis miał pokrycie w dowodach.
Zamknie, bo większość pytań jest wspólna, a różnicę stanowi wyłącznie to, w której części raportu ląduje odpowiedź. Rozdzielenie ma sens tylko wtedy, gdy jeden z tematów ma termin nie do pogodzenia z drugim i trzeba zająć się najpierw pilniejszym.
Tak, bo ciągłość działania i zasady wejścia trzeba zobaczyć na miejscu. Z biura przy Matemblewskiej 63 dojeżdżamy w granicach Gdańska oraz do Gdyni, Sopotu, Pruszcza Gdańskiego i Tczewa, a rozmowy z osobami stale pracującymi w terenie prowadzimy wideokonferencją tego samego dnia.
Obsługa IT w mieście Gdańsk
Do klientów w mieście Gdańsk dojeżdżamy na miejsce, resztę zamykamy zdalnie.
Nasze biura, 14 adresów
Umów przegląd IT w mieście Gdańsk
Krótka rozmowa wystarczy, żeby ocenić zakres prac i podać widełki kosztu. Bez zobowiązań.
Pozostałe usługi w mieście Gdańsk
Zestaw zmienia się codziennie, więc przy kolejnej wizycie zobaczysz inny wycinek katalogu.
Audyt IT Gdańsk
W trójmiejskiej spedycji spora część stanowisk nie stoi na biurku, tylko jeździ z agentem między terminalem, urzędem i klientem. Przegląd obejmuje więc sprzęt w ruchu oraz łącza, którymi firma rozmawia z systemami zewnętrznymi. Dwadzieścia stanowisk to 2 900 zł netto jednorazowo.
Zobacz usługęPomiary sieci LAN Gdańsk
Usterka, która wraca po każdym większym deszczu, prawie zawsze siedzi w torze, a nie w urządzeniu. Pomiar rozstrzyga to w kilka minut i zostawia dokument, którym da się rozmawiać z wykonawcą. Zestaw do 48 torów kosztuje od 890 zł netto razem z dojazdem.
Zobacz usługęTworzenie sklepów internetowych Gdańsk
Pierwsze zamówienie spoza Polski wywraca w sklepie więcej niż wygląd koszyka: walutę, podatek, cennik dostawy, dokumenty do paczki i zasady zwrotu. Ustawiamy to przed startem, żeby nie było poprawiane przy pierwszej przesyłce. Wdrożenie od 9 900 zł netto, wymiana danych z programem handlowym osobno.
Zobacz usługę