- usługi
- Szkolenia i testy phishingowe Łódź
Co obejmuje szkolenia i testy phishingowe Łódź?
Program łączy cztery elementy: krótką naukę wpiętą we wdrożenie nowej osoby, kampanie testowe na scenariuszach z Waszego obiegu zamówień, materiał dla ludzi pracujących bez służbowej skrzynki oraz raport pokazujący, czy zgłoszeń przybywa. Rytm dopasowujemy do kalendarza sprzedaży, a nie do kalendarza szkoleń.
- 01
Nauka w pierwszym dniu pracy
Kilkanaście minut razem z wydaniem konta i sprzętu, zamiast szkolenia zaplanowanego na kwartał później.
- 02
Materiał dla obsługi klienta
Przykłady z reklamacjami, zwrotami i wiadomościami od rzekomych kupujących, czyli z ruchu, który ten zespół widzi codziennie.
- 03
Materiał dla hali
Jedna kartka i krótka rozmowa o telefonie, bo do brygady oszustwo dociera głosem, a nie pocztą.
- 04
Kampanie poza szczytem zamówień
Rundy planujemy tak, żeby test nie mierzył zmęczenia z tygodnia z rekordową liczbą paczek.
- 05
Osobna ścieżka dla płatności
Zarząd, księgowość i osoby zwalniające przelewy dostają własne przykłady oraz zasadę potwierdzania zmiany rachunku.
- 06
Raport bez nazwisk
Liczby przekazujemy zbiorczo, bo program ma uczyć, a nie ustawiać kogokolwiek pod ocenę przełożonego.
Ile kosztuje szkolenia i testy phishingowe Łódź w mieście Łódź?
Program dla trzydziestu osób kosztuje od 290 zł netto miesięcznie. Kwota obejmuje przygotowanie scenariuszy, cztery kampanie w roku, krótką naukę dla nowych osób, materiał dla zespołu bez skrzynki oraz raporty. Licencję platformy rozliczamy oddzielnie, po cenie u dostawcy. Zajęcia dla całej załogi na miejscu wyceniamy jednorazowo.
Tyle kosztuje: kampanie i szkolenia dla do 30 osób, licencja platformy osobno.
Wszystkie kwoty są netto. Tej usługi nie sprzedajemy z cennika, więc dokładną kwotę podajemy po rozmowie o zakresie, przed podpisaniem umowy.
Co się dzieje w firmie, do której w miesiąc wchodzi kilkadziesiąt nowych osób
Nabór przed szczytem ma własne tempo i własne priorytety. Człowiek przychodzi w poniedziałek, w środę ma już wyrobić normę, a wdrożenie na stanowisko trwa tyle, ile potrzeba, żeby nauczył się obsługiwać terminal i nie pomylił sektorów. Wszystko poza tym jest w tym tygodniu uznawane za mniej pilne, i słusznie, bo firma ma wtedy jedno zadanie.
Klasyczny program szkoleń rozbija się o ten kalendarz w prosty sposób. Zaplanowany na styczeń, dotarł do ludzi, których w listopadzie już nie ma. Zaplanowany na listopad, nie odbędzie się, bo nikt nie zwolni brygady na godzinę w tygodniu z rekordową liczbą paczek. W efekcie największa grupa odbiorców, czyli osoby pracujące krótko i nieznające firmy, nie dostaje niczego.
Rozwiązanie polega na przeniesieniu nauki tam, gdzie i tak coś się dzieje. Konto, karta, terminal i kilkanaście minut rozmowy o tym, czego nie robimy, choćby prośba wyglądała pilnie.
Czego uczymy kogo, gdy zespół dzieli się na trzy różne światy
| Grupa | Czym dociera do niej oszustwo | Co dostaje w programie |
|---|---|---|
| Obsługa klienta i reklamacje | pliki i odnośniki od nieznanych kupujących | scenariusze z reklamacjami, ostrzejsze reguły na skrzynce |
| Zakupy i logistyka | podszycie pod hurtownię i przewoźnika | zasada potwierdzania zmian danych i rachunków |
| Księgowość i osoby zwalniające przelewy | pilne polecenie płatności, zmieniony numer konta | krótsza seria przykładów i potwierdzanie drugim kanałem |
| Brygada magazynowa | telefon w imieniu serwisu albo innego działu | jedna reguła na kartce przy stanowisku |
| Pracownicy sezonowi | wszystko naraz, bo nie znają jeszcze firmy | nauka w pierwszym dniu, wpięta we wdrożenie |
| Zespół prowadzący sprzedaż na platformach | powiadomienia o blokadzie konta sprzedawcy | przykłady z platform, na których faktycznie sprzedajecie |
| Biuro i administracja | zwykła poczta i komunikator | pełny udział w kampaniach kwartalnych |
Wiersz piąty jest w firmach z wyraźnym sezonem najtrudniejszy i najczęściej pomijany. Osoba pracująca pierwszy tydzień nie wie, jak wygląda normalna korespondencja w tej firmie, więc nie ma z czym porównać wiadomości, która normalna nie jest. Nie da się tego nadrobić wiedzą, da się natomiast jedną zasadą i wskazaniem, kogo pytać.
Dlaczego nauka w pierwszym dniu działa lepiej niż szkolenie w styczniu
Powód nie jest pedagogiczny, tylko organizacyjny. W pierwszym dniu pracy człowiek i tak siedzi z kimś, kto tłumaczy mu rzeczy podstawowe, więc kwadrans więcej nie wymaga wyrywania nikogo ze stanowiska ani rezerwowania sali. To jedyny moment w całym zatrudnieniu sezonowym, w którym uwaga jest dostępna za darmo.
Drugi powód dotyczy treści. Nowa osoba przyjmuje zasadę jako część opisu stanowiska, a nie jako dodatkowy wymóg nałożony na pracę, którą już wykonuje po swojemu. Zdanie o tym, że polecenia dotyczące pieniędzy i wydania towaru potwierdza się telefonem, brzmi wtedy jak instrukcja obsługi, a nie jak brak zaufania.
Materiał jest krótki i prowadzi go Wasz kierownik, nie my. Naszą rolą jest przygotowanie go, odświeżanie po każdej rundzie kampanii i dopisywanie prawdziwych przykładów, które w międzyczasie przyszły na Waszą pocztę. Wiadomość, którą ktoś u Was faktycznie zgłosił, uczy lepiej niż dowolny przykład z prezentacji.
Kiedy wysyłamy kampanie w firmie z sezonem
Rundy prowadzimy cztery razy w roku, w nierównych odstępach, żeby nie dało się ich przewidzieć. Terminy dobieramy jednak pod Wasz kalendarz sprzedaży, a nie pod równe odstępy w arkuszu.
Kampania wysłana w tygodniu z rekordową liczbą zamówień mierzy zmęczenie, a nie czujność, i daje wynik, którego nie da się z niczym porównać. Kampania wysłana w dniu uruchomienia dużej promocji jest jeszcze gorsza, bo trafia w moment, w którym cały zespół spodziewa się nietypowych wiadomości od systemów.
Osobno traktujemy okres po naborze. Runda przeprowadzona kilka tygodni po przyjęciu nowej grupy pokazuje, czy nauka z pierwszego dnia w ogóle została, i jest to najbardziej użyteczny pomiar w całym roku. Wynik z tej rundy zmienia zwykle sam materiał wdrożeniowy, a nie scenariusze.
Kto dostaje liczby i czego w nich nie ma
Właściciel i kierownictwo dostają wyniki zbiorcze oraz podział na zespoły, o ile zespoły są wystarczająco duże, żeby nikogo nie wskazywać. Widać, ile osób otworzyło, ile kliknęło, ile podało dane i ile zgłosiło, a także jak te wartości zmieniają się między rundami.
Nazwisk nie przekazujemy nigdy i mówimy o tym zespołowi przed pierwszą wysyłką. Zasada ma uzasadnienie praktyczne, nie kurtuazyjne. Osoba, która wie, że kliknięcie trafi do przełożonego, przy prawdziwym zdarzeniu za pół roku nie zgłosi go nikomu i będzie liczyć, że nic się nie stało. Ta cisza kosztuje więcej niż samo kliknięcie, bo w incydencie liczy się każda godzina.
Osoba, która kliknęła, dostaje krótkie wyjaśnienie tylko dla siebie, pokazane od razu, póki pamięta, co ją w tej wiadomości przekonało.
Które liczby traktujemy poważnie
Klikalność spada najszybciej i jest najłatwiejsza do pokazania, więc bywa jedyną liczbą w cudzych raportach. Traktujemy ją jako pomocniczą.
Pierwsza liczba, która coś znaczy, to czas od wysyłki do pierwszego zgłoszenia. Decyduje o tym, ile czasu ma napastnik, zanim ktokolwiek w firmie zareaguje, i skraca się nie przez wiedzę, tylko przez udrożnienie kanału zgłaszania.
Druga to liczba zgłoszeń w miesiącach bez kampanii, czyli dotyczących prawdziwego ruchu. Firma, w której ludzie zgłaszają podejrzane wiadomości między rundami, przeszła realną zmianę. Firma, w której zgłoszenia pojawiają się wyłącznie w tygodniu testu, nauczyła się rozpoznawać test, i wtedy zmieniamy scenariusze oraz porę wysyłki.
Czym program nie zastąpi techniki
Nie zastąpi filtra poczty, drugiego składnika przy logowaniu ani kopii zapasowych. Człowiek jest ostatnią warstwą, nie pierwszą, i obciążanie go wszystkim, co przepuściła technika, kończy się źle dla obu stron.
Nie obiecujemy również zera kliknięć. Przy dobrze dobranej wiadomości nabiera się każdy, łącznie z osobami prowadzącymi takie kampanie, dlatego mierzymy czas zgłoszenia zamiast samej liczby pomyłek.
Filtrowanie po stronie skrzynki prowadzi ochrona poczty i filtrowanie treści, wejście na konto utrudnia logowanie wieloskładnikowe, a komplet zabezpieczeń pod jedną umową obejmuje bezpieczeństwo IT dla firm. Powtarzalna nauka dla zespołu figuruje w katalogu wymagań opisanym przy NIS 2. Pierwszą rundę umówimy przez kontakt.
Treść sprawdzona i zaktualizowana: 2 sierpnia 2026
Od telefonu do działającego środowiska, pięć kroków
Nie przejmujemy środowiska w ciemno. Najpierw sprawdzamy, co macie, potem wyceniamy.
- Krok 1 Rozmowa i szybki przegląd tego, co macie i co boli najbardziej.
- Krok 2 Przegląd środowiska. Dostajesz listę ryzyk i kolejność ich naprawiania.
- Krok 3 Oferta z zakresem, czasem reakcji i ceną. Bez ukrytych pozycji.
- Krok 4 Przejęcie środowiska, dokumentacja, dostępy, monitoring.
- Krok 5 Praca bieżąca i przeglądy. Raport co miesiąc.
Pytania, które padają najczęściej
Odpowiedzi na to, o co pytają firmy przed podpisaniem umowy.
Częste pytania klientów na tym etapie:Nie zwołując nikogo osobno. Naukę wpinamy w to samo spotkanie, na którym nowa osoba dostaje konto, kartę i terminal, i trwa ona kilkanaście minut. Prowadzi ją kierownik zmiany z gotowego materiału, a my odświeżamy ten materiał po każdej rundzie kampanii.
Tych, którzy mają służbową skrzynkę, tak, na tych samych zasadach co resztę. Osoby pracujące wyłącznie na terminalu obejmujemy inaczej, bo do nich wiadomość nie dotrze. Dla nich liczymy zgłoszenia dziwnych telefonów, a nie kliknięcia w wysłanym teście.
Dostają jedną regułę zamiast listy zagrożeń, zapisaną na kartce przy stanowisku: kończymy rozmowę i oddzwaniamy pod numer, który mamy u siebie. Do tego jeden numer wewnętrzny do zgłaszania dziwnych połączeń i informacja zwrotna, że zgłoszenie do czegoś posłużyło.
Poza tygodniami z największą liczbą zamówień i nigdy w dniu uruchomienia kampanii sprzedażowej. Terminy zbieramy od Was na kwartał do przodu. Wysyłka w najgorszym możliwym momencie mierzy zmęczenie zespołu, a nie jego czujność, więc wynik z takiej rundy niczego nie mówi.
W pierwszej rundzie zwykle wypada słabiej niż reszta firmy i jest to normalne, bo taka ma pracę. Dlatego ten zespół dostaje inne scenariusze oraz zasadę mówiącą, czego nie robimy nawet przy prawdziwej reklamacji, a technika po stronie skrzynki jest tam ustawiona ostrzej niż gdzie indziej.
Trafiają liczby dla zespołu, bez nazwisk i bez wskazywania osób. Program, który dostarcza materiału do rozmów dyscyplinujących, przestaje działać po drugiej rundzie, bo ludzie zaczynają ukrywać kliknięcia zamiast je zgłaszać, a to jest odwrotność celu.
Po dwóch liczbach. Czasie od wysyłki do pierwszego zgłoszenia, bo decyduje on, ile czasu ma napastnik, zanim ktokolwiek zareaguje, oraz liczbie zgłoszeń w miesiącach bez kampanii, czyli tych dotyczących prawdziwej poczty. Sama klikalność jest liczbą najmniej istotną.
Obsługa IT w mieście Łódź
Do klientów w mieście Łódź dojeżdżamy na miejsce, resztę zamykamy zdalnie.
Nasze biura, 14 adresów
Umów przegląd IT w mieście Łódź
Krótka rozmowa wystarczy, żeby ocenić zakres prac i podać widełki kosztu. Bez zobowiązań.
Pozostałe usługi w mieście Łódź
Zestaw zmienia się codziennie, więc przy kolejnej wizycie zobaczysz inny wycinek katalogu.
Audyt licencji oprogramowania Łódź
W sklepie internetowym i w firmie fulfilmentowej rachunek za oprogramowanie rośnie razem ze sprzedażą, a nie razem z zatrudnieniem. Rozkładamy go na pozycje i pokazujemy, które rosną od liczby zamówień, a które od liczby kanałów. Pięćdziesiąt stanowisk to 1 900 zł netto jednorazowo.
Zobacz usługęAzure dla firm Łódź
Firma, która pakuje i wysyła towar w imieniu kilku marek, prędzej czy później słyszy pytanie, czy zleceniodawca może sam zajrzeć w swoje stany. Entra ID pozwala go wpuścić bez zakładania mu konta w Waszej firmie. Prowadzenie subskrypcji Azure kosztuje 590 zł netto miesięcznie, maszyna wirtualna 250 zł.
Zobacz usługęWdrożenie ISO 27001 Łódź
W firmie wysyłkowej o powodzeniu takiego projektu decyduje kalendarz. Prace wymagające uwagi ludzi i przerw w pracy systemów muszą zmieścić się poza szczytem, bo w listopadzie nikt nie odda ani godziny. Praca doradcza zaczyna się od 24 900 zł netto.
Zobacz usługę