Szukaj...
Ctrl + K
Pomoc zdalna
Cyberbezpieczeństwo Gorzów Wielkopolski

Ochrona stacji roboczych i serwerów Gorzów Wielkopolski

Konsola ochrony pokazuje tylko te komputery, które ktoś do niej wpiął. Reszta stoi w magazynie, w hali i na portierni, i to ona zwykle obrywa pierwsza. Zaczynamy od spisu na miejscu, potem prowadzimy konsolę zdalnie. Piętnaście stacji z serwerem kosztuje od 490 zł netto miesięcznie.

  • Spis stanowisk robiony w Waszym budynku, nie z arkusza
  • Alerty ocenia inżynier, nie reguła w skrzynce
  • Sprzęt zastępczy z magazynu przy Baczyńskiego

Pracowaliśmy dla

Zakres

Co obejmuje ochrona stacji roboczych i serwerów Gorzów Wielkopolski?

Usługa to utrzymanie, nie sprzedaż licencji: instalacja na każdym urządzeniu, polityki dobrane do stanowiska, kontrola pokrycia i obsługa tego, co konsola wykryje. Poniżej sześć prac, które wykonujemy u gorzowskich klientów co miesiąc, niezależnie od tego, czyjego producenta używacie.

  1. 01

    Inwentaryzacja na miejscu

    Przechodzimy przez biura, magazyn i halę, bo lista z księgowości nigdy nie zgadza się ze stanem faktycznym.

  2. 02

    Polityki dobrane do stanowiska

    Inne reguły dla księgowości, inne dla serwera plików, inne dla komputera przy linii i wagi w magazynie.

  3. 03

    Ocena wykryć przez człowieka

    Alert czyta inżynier i decyduje o izolacji maszyny, usunięciu pliku albo odrzuceniu fałszywego trafienia.

  4. 04

    Pilnowanie pokrycia

    Szukamy urządzeń bez agenta, z wyłączoną ochroną i takich, które nie meldowały się dłużej niż tydzień.

  5. 05

    Sprzęt zastępczy z półki

    Gdy stacja idzie do serwisu, wydajemy z biura przygotowany komputer z kontem pracownika i dostępem do plików.

  6. 06

    Raport pisany przez człowieka

    Co wykryto, gdzie brakuje ochrony i co proponujemy zmienić, zamiast eksportu liczb z konsoli.

Wycena

Ile kosztuje ochrona stacji roboczych i serwerów Gorzów Wielkopolski w mieście Gorzów Wielkopolski?

Opieka nad ochroną urządzeń dla piętnastu stacji i jednego serwera zaczyna się od 490 zł netto miesięcznie, dokładnie tyle samo co poza Gorzowem. W kwocie jest wdrożenie polityk, nadzór nad konsolą, obsługa wykryć w godzinach pracy helpdesku i raport. Licencje producenta zostają na Waszej fakturze, po cenie zakupu, a agenta wgrywamy przy wizycie na miejscu.

od 490 zł netto miesięcznie

Tyle kosztuje: konsola pod naszą opieką, 15 stacji i jeden serwer, licencje osobno.

Wszystkie kwoty są netto. Tej usługi nie sprzedajemy z cennika, więc dokładną kwotę podajemy po rozmowie o zakresie, przed podpisaniem umowy.

Ile komputerów w Waszej firmie nie ma agenta

To pytanie brzmi banalnie i w każdej firmie, do której wchodzimy, odpowiedź jest zaniżona. Konsola pokazuje trzydzieści urządzeń, w spisie środków trwałych jest ich trzydzieści osiem, a po dniu chodzenia po budynku wychodzi czterdzieści jeden.

Różnicę tworzą zawsze te same sztuki. Komputer na portierni albo w recepcji, kupiony poza normalnym obiegiem. Stacja w magazynie podpięta do skanera kodów, działająca od lat na jednym zalogowanym koncie. Laptop po pracowniku, który odszedł, leżący w szafie i włączany raz na kwartał, gdy ktoś potrzebuje pliku. Stary komputer w warsztacie, obsługujący jedno urządzenie pomiarowe. Serwer testowy postawiony przy wdrożeniu systemu i nigdy nieusunięty.

Każda z tych sztuk jest podłączona do tej samej sieci co reszta firmy i każda jest w niej najsłabszym punktem, bo nikt jej nie aktualizuje i nikt na nią nie patrzy.

Gdzie w gorzowskich firmach znikają urządzenia z konsoli

MiejsceDlaczego nie ma tam agentaCo z tym robimy
Hala, komputer przy maszynieproducent zabrania zmian w systemieoddzielamy od sieci biurowej i pilnujemy dostępu
Magazyn, stacja pod skanerkupiona poza obiegiem, nikt jej nie zgłosiłwpisujemy do spisu i instalujemy agenta
Portiernia i recepcjatraktowana jak sprzęt niebiurowyte same polityki co w biurze
Laptop w szafie po pracownikunie działa, więc nie melduje się w konsoliczyścimy albo wycofujemy z użycia
Serwer testowy w serwerownipowstał na chwilę i zostałobejmujemy ochroną albo wyłączamy
Prywatny komputer w domu pracownikanigdy nie był firmowydostęp tylko przez pulpit zdalny, bez plików lokalnie

Wiersz pierwszy jest w produkcji nie do obejścia i nie próbujemy go obchodzić. Komputer sterujący linią chroni się podziałem sieci, nie agentem, i to jest uczciwa odpowiedź, a nie wykręt.

Jak wygląda miesiąc pracy po wdrożeniu

Konsola pracuje bez przerwy i sama blokuje to, co rozpozna. Nasza część zaczyna się przy alercie, którego nie da się rozstrzygnąć automatem: nietypowy proces na serwerze plików, program uruchomiony z załącznika, to samo zdarzenie na trzech stacjach w jednym dziale.

Inżynier ocenia takie zgłoszenie w godzinach pracy helpdesku i podejmuje decyzję: izolacja maszyny, usunięcie przyczyny, sprawdzenie pozostałych urządzeń pod kątem tych samych śladów. Użytkownik dostaje informację, co się stało i kiedy wróci do pracy, bo najgorszą częścią takiego dnia jest zwykle cisza, a nie sam przestój.

Raz w miesiącu piszemy raport. Nie jest to eksport z konsoli, tylko dwie strony z odpowiedzią na cztery pytania: co wykryto, gdzie brakuje ochrony, co jest nieaktualne i które trzy rzeczy proponujemy zmienić w kolejnym miesiącu.

Co daje bliskość biura przy tej akurat usłudze

Uczciwie: mniej niż przy stałej obsłudze informatycznej, bo dziewięćdziesiąt procent tej pracy jest zdalne i takie zostanie. Różnica pojawia się w trzech sytuacjach.

Pierwsza to inwentaryzacja, o której jest cały początek tej strony. Druga to komputer, którego trzeba dotknąć, bo ochrona została na nim wyłączona przy serwisie i nikt jej nie włączył z powrotem, a zdalnie nie da się do niego wejść, bo od tygodnia nie melduje się w sieci. Trzecia to sprzęt zastępczy: jeśli stacja idzie do serwisu gwarancyjnego na dwa tygodnie, wydajemy z biura przygotowany komputer, zamiast wysyłać go kurierem i czekać do jutra.

Reszta, czyli konsola, polityki, wykrycia i raporty, wygląda tak samo, jakbyście byli w Szczecinie albo w Krakowie, i tak samo kosztuje.

Co się dzieje, gdy pracownik zgłasza coś sam

Konsola widzi swoją część, a użytkownik swoją i te dwie części rzadko się pokrywają. Pracownik zauważa rzeczy, których żaden agent nie zgłosi: komputer zaczął chodzić głośno i wolno po otwarciu załącznika, na ekranie mignęło okno, którego wcześniej nie było, plik na dysku wspólnym otworzył się z dziwną nazwą.

Dlatego droga zgłoszenia musi być krótka. Numer telefonu, jedno kliknięcie w programie pocztowym albo wiadomość do opiekuna, bez wypełniania formularza z polami, których nikt nie rozumie. Zgłoszenie oceniamy tego samego dnia roboczego i mówimy, co z niego wynikło, nawet jeśli był to fałszywy alarm.

Ta ostatnia część jest ważniejsza, niż wygląda. Osoba, która nie dostała odpowiedzi na pierwsze zgłoszenie, drugiego już nie wyśle, a to właśnie drugie bywa tym prawdziwym.

Czego ta usługa nie zastępuje

Nie zastępuje kopii zapasowych. Ochrona urządzenia końcowego jest jedną warstwą i pracuje najlepiej wtedy, gdy pozostałe też są na miejscu. Nie zastępuje też filtrowania poczty, bo wiadomość z załącznikiem lepiej zatrzymać przed dostarczeniem niż po uruchomieniu na stacji. Nie prowadzimy analizy śledczej na potrzeby postępowania sądowego.

Warstwę odtworzenia po udanym ataku opisuje ochrona przed ransomware, drogę wejścia przez skrzynkę zamyka ochrona poczty, a wszystkie warstwy razem prowadzi pakiet bezpieczeństwa IT.

Treść sprawdzona i zaktualizowana: 31 lipca 2026

Start współpracy

Od telefonu do działającego środowiska, pięć kroków

Nie przejmujemy środowiska w ciemno. Najpierw sprawdzamy, co macie, potem wyceniamy.

  1. Krok 1 Rozmowa i szybki przegląd tego, co macie i co boli najbardziej.
  2. Krok 2 Przegląd środowiska. Dostajesz listę ryzyk i kolejność ich naprawiania.
  3. Krok 3 Oferta z zakresem, czasem reakcji i ceną. Bez ukrytych pozycji.
  4. Krok 4 Przejęcie środowiska, dokumentacja, dostępy, monitoring.
  5. Krok 5 Praca bieżąca i przeglądy. Raport co miesiąc.

Pytania, które padają najczęściej

Odpowiedzi na to, o co pytają firmy przed podpisaniem umowy.

Częste pytania klientów na tym etapie:

Bo zdalnie wgramy go tylko tam, gdzie już jesteśmy. Komputer przy linii, stacja na portierni i laptop leżący w szafie u kierownika nie są w żadnym spisie, więc trzeba je zobaczyć. Po inwentaryzacji cała reszta pracy jest zdalna i tak zostaje.

Nie, o ile wykluczenia są ustawione poprawnie. Systemy magazynowe i księgowe robią rzeczy wyglądające podejrzanie, dlatego pierwszy tydzień pracujemy w trybie obserwacji, zbieramy fałszywe trafienia i dopiero potem włączamy blokowanie. Po kolejnym tygodniu sprawdzamy obciążenie na kilku stanowiskach, żeby nikt nie czekał na otwarcie dokumentu.

Zostawiamy go w spokoju i chronimy inaczej: odcinamy od sieci biurowej, ograniczamy ruch do tego, co jest potrzebne, i pilnujemy, kto ma do niego zdalny dostęp. Wgranie agenta na taki sprzęt kończy się zwykle utratą gwarancji producenta maszyny, więc nie proponujemy tego nawet wtedy, gdy technicznie byłoby możliwe.

Konsola blokuje zagrożenie automatycznie o każdej porze, ale decyzję podejmuje inżynier w dni robocze między 8:00 a 18:00. Reagowanie poza tymi godzinami jest osobno płatnym dyżurem, wycenianym po ustaleniu zakresu. W abonamencie nie ma całodobowej reakcji człowieka i nie obiecujemy jej nigdzie w ofercie.

Tak i tak wygląda większość wdrożeń w Gorzowie. Przejmujemy istniejącą instalację, przeglądamy polityki i wykluczenia, dokładamy brakujące urządzenia i od tego dnia obsługujemy wykrycia. Zmiana producenta zwykle nie jest potrzebna, bo brakuje nie licencji, tylko kogoś, kto patrzy w konsolę i podejmuje decyzje.

Dwa do trzech dni pracy rozłożone na dwa tygodnie. Pierwszy dzień to inwentaryzacja u Was, potem zdalna instalacja i polityki, tydzień obserwacji, na końcu włączenie blokowania i reguł ograniczających powierzchnię ataku. Pracownicy nie odczuwają w tym czasie żadnej zmiany poza jedną ikoną w pasku.

Nie, licencje kupujecie osobno i rozliczamy je po cenie zakupu, bez marży schowanej w abonamencie. Nasza kwota pokrywa pracę: wdrożenie, nadzór, obsługę wykryć i raport. Dzięki temu widzicie osobno, ile płacicie producentowi za licencje, a ile nam za pracę, i możecie zmienić jedno bez ruszania drugiego.

Kontakt

Obsługa IT w mieście Gorzów Wielkopolski

Do klientów w mieście Gorzów Wielkopolski dojeżdżamy na miejsce, resztę zamykamy zdalnie.

Nasze biura, 14 adresów

Pierwszy krok

Umów przegląd IT w mieście Gorzów Wielkopolski

Krótka rozmowa wystarczy, żeby ocenić zakres prac i podać widełki kosztu. Bez zobowiązań.

Powiązane

Pozostałe usługi w mieście Gorzów Wielkopolski

Zestaw zmienia się codziennie, więc przy kolejnej wizycie zobaczysz inny wycinek katalogu.

Administracja siecią

Konfiguracja MikroTik Gorzów Wielkopolski

MikroTik stoi dziś w większości gorzowskich firm, bo jest tani i potrafi wszystko. Potrafi też odciąć administratora od samego siebie jedną regułą. Konfigurujemy go przy Waszej szafie, z dostępem fizycznym do urządzenia i kopią ustawień sprzed zmiany. Konfiguracja jednego routera zaczyna się od 1 000 zł netto razem z dojazdem.

Zobacz usługę
Cyberbezpieczeństwo

Logowanie wieloskładnikowe Gorzów Wielkopolski

Techniczna część drugiego składnika zajmuje jeden dzień. Reszta to ludzie: rejestracja trzydziestu osób, z których część pracuje przy maszynie i nie ma służbowego telefonu. W dniu startu jesteśmy u Was, bo z Baczyńskiego jest kilkanaście minut. Wdrożenie dla trzydziestu kont kosztuje od 2 900 zł netto.

Zobacz usługę
Projektowanie IT

Projektowanie sieci komputerowych Gorzów Wielkopolski

Projekt sieci zaczynamy od wejścia do Waszego budynku, bo z rzutu przysłanego mailem nie widać ani szachtów, ani miejsca na szafę. Do firmy w Gorzowie jedziemy z Baczyńskiego kilkanaście minut, więc obmiar i powtórne wizyty nie wchodzą na fakturę jako delegacja. Projekt jednej lokalizacji od 2 900 zł netto.

Zobacz usługę