- usługi
- Migracja z VMware na Proxmox Rzeszów
Co obejmuje migracja z VMware na Proxmox Rzeszów?
Migracja to sześć etapów i żaden z nich nie polega na samym kopiowaniu dysków. Zaczynamy od spisu i pomiaru na maszynie próbnej, kończymy na przepisaniu kopii, progów monitoringu i procedur odtwarzania. W zakładzie produkcyjnym dochodzi ustalenie, kto przerywa okno i na jakiej podstawie.
- 01
Spis maszyn i zależności produkcyjnych
Dla każdej maszyny zapisujemy, które stanowiska stają, gdy zniknie ona na pół godziny.
- 02
Pomiar na maszynie próbnej
Pierwsza przechodzi maszyna nieprodukcyjna, żeby harmonogram wynikał z pomiaru, nie z założenia.
- 03
Okna wzięte z planu zleceń
Przezbrojenia, przeglądy maszyn i postoje materiałowe zamiast szukania spokojnego weekendu.
- 04
Kryterium wycofania przed startem
Ustalona godzina i osoba, która decyduje o powrocie, jeżeli system nie wstaje na czas.
- 05
Sterowniki VirtIO i aktywacja
Systemy Windows przygotowujemy przed przełączeniem, bo po nim sprzęt wirtualny wygląda inaczej.
- 06
Kopie i progi na nowej platformie
Zadania w Veeam albo Proxmox Backup Server oraz alerty przepisane przed zamknięciem projektu.
Ile kosztuje migracja z VMware na Proxmox Rzeszów w mieście Rzeszów?
Projekt zaczyna się od 4 900 zł netto przy dwóch hostach i najwyżej piętnastu maszynach wirtualnych. Rozliczamy ją raz i mieści w sobie spis środowiska, przygotowanie platformy, próbę na maszynie nieprodukcyjnej, przenoszenie w kolejnych oknach oraz przepisanie kopii i progów alarmowych. Sprzęt, wsparcie producenta i późniejsza opieka są osobno.
Tyle kosztuje: dwa hosty i do 15 maszyn wirtualnych.
Wszystkie kwoty są netto. Tej usługi nie sprzedajemy z cennika, więc dokładną kwotę podajemy po rozmowie o zakresie, przed podpisaniem umowy.
Jak zaplanować migrację w zakładzie, który nie ma spokojnego tygodnia?
Odwracając zwykłą kolejność. W firmie z pracą jednozmianową najpierw powstaje harmonogram techniczny, a potem szuka się dla niego wolnego weekendu. U poddostawcy pracującego w ruchu ciągłym najpierw zbieramy listę przerw, które i tak wystąpią, a dopiero potem dopasowujemy do nich zakres prac.
Takich przerw jest więcej, niż się wydaje. Przezbrojenie między jednym zleceniem a drugim daje kilkadziesiąt minut, w których system wydający programy nie jest nikomu potrzebny. Przegląd okresowy maszyny daje okno dłuższe i znane z dużym wyprzedzeniem. Do tego dochodzą postoje z powodu oczekiwania na materiał, tygodnie o mniejszym obłożeniu i przerwy świąteczne, jeżeli zakład wtedy stoi.
Zbieramy ten kalendarz razem z osobą prowadzącą harmonogram produkcji, wpisujemy do planu projektu na równi z zadaniami technicznymi i traktujemy jako ograniczenie twarde. Migracja, która wchodzi w okno nieuzgodnione z produkcją, jest w takim zakładzie porażką nawet wtedy, gdy technicznie się udała.
Ile trwa przerwa przy każdym z Waszych systemów?
To jest pierwsza tabela, którą składamy po inwentaryzacji, i to ona wyznacza kolejność całego projektu. Nie interesuje nas w niej rozmiar dysku, tylko odpowiedź na pytanie, kto przestaje pracować.
| System | Kto stoi, gdy zniknie na pół godziny | Kiedy przełączamy |
|---|---|---|
| Serwer wymiany programów z maszynami | operatorzy przy sterownikach, natychmiast | przezbrojenie albo przegląd maszyny |
| Baza systemu produkcyjnego | wydawanie i rozliczanie zleceń | postój materiałowy, zmiana o mniejszym obłożeniu |
| Kontroler domeny | logowanie na hali po kilkunastu minutach | dowolne okno, o ile drugi kontroler pracuje |
| Serwer dokumentacji technicznej | technolodzy i jakość, nie produkcja | dzień roboczy, po uzgodnieniu z biurem |
| Maszyna zbierająca dane z produkcji | nikt, dane nadrabiają się później | dowolne okno, także w trakcie pracy |
| Serwer kopii zapasowych | nikt bezpośrednio, rośnie ryzyko | okno dowolne, ale nie razem z inną migracją |
| Brama sieciowa i tunele | wymiana plików z odbiorcami | po godzinach pracy biura |
Ostatnia kolumna powstaje we współpracy z Wami i to ona zwykle wydłuża projekt, a nie sama praca techniczna. Wiersz pierwszy przenosimy na koniec, mimo że kusi, żeby zacząć od rzeczy najważniejszej. Kolejność jest odwrotna: droga musi być przetarta zanim dotkniemy systemu, którego zatrzymanie widać na hali w minutę.
Co się dzieje, gdy maszyna nie wstaje przed początkiem zmiany?
Wraca stara, i to jest decyzja podjęta wcześniej, a nie w trakcie. Przed otwarciem każdego okna zapisujemy trzy rzeczy: godzinę, po której przerywamy i wycofujemy zmianę, objaw, który uznajemy za wystarczający powód do wycofania, oraz nazwisko osoby po Waszej stronie, która tę decyzję potwierdza.
Brzmi to formalnie, ale ma bardzo praktyczny powód. W środku nocy, przy systemie, który wstaje wolniej niż zwykle, każdy zespół ma naturalną skłonność do czekania jeszcze piętnaście minut, potem jeszcze piętnaście, aż zabraknie czasu i na uruchomienie, i na powrót. Ustalona wcześniej godzina usuwa ten mechanizm.
Sam powrót jest prosty, dopóki nie kasujemy niczego po starej stronie. Wyłączamy maszynę w Proxmoksie, włączamy ją na VMware i wracamy do analizy przy dziennym świetle. Zasoby po starej stronie zwalniamy dopiero po Waszej pisemnej akceptacji całości, więc ta droga jest otwarta przez cały projekt, a nie tylko w pierwszych dniach.
Co dzieje się z kopiami i monitoringiem, gdy środowisko jest w dwóch miejscach?
Przez kilka tygodni część maszyn stoi po nowej stronie, a część po starej i to jest normalny stan takiego projektu. Niebezpieczne jest w nim jedno: łatwo zostawić maszynę, która nie ma już kopii w starym systemie i nie ma jej jeszcze w nowym.
Dlatego kopie przepisujemy przed przeniesieniem, a nie po nim. Maszyna przechodząca w danym oknie ma zadanie kopii przygotowane po nowej stronie i uruchamiane pierwszej nocy, a stare zadanie wyłączamy dopiero po potwierdzeniu, że nowe zakończyło się poprawnie. Przez ten czas dane bywają zabezpieczone podwójnie i to jest koszt, na który świadomie się godzimy.
Tak samo traktujemy progi w monitoringu. Nowa maszyna trafia pod nadzór, zanim zacznie pracować produkcyjnie, z progami przeniesionymi ze starego środowiska i skorygowanymi po pierwszym tygodniu pomiaru. Środowisko bez monitoringu przez kilka tygodni migracji jest gorszym pomysłem niż odłożenie całego projektu.
Co zostaje na papierze po zakończeniu migracji?
Więcej niż w typowym projekcie i jest to świadome, bo w łańcuchu dostaw dokument bywa równie potrzebny co działający system. Zestaw wygląda tak samo przy każdym takim zleceniu.
Raport z przebiegu prac: co przeniesiono, w jakich oknach, ile trwała każda przerwa i co zostało zmienione po drodze. Zaktualizowany opis środowiska z klastrem, magazynem, siecią i zależnościami między maszynami. Procedury odtwarzania napisane pod nową platformę, sprawdzone w próbie, a nie przepisane z instrukcji producenta. Wynik odtworzenia losowej maszyny ze zmierzonym czasem. Wreszcie wpisy w rejestrze zmian, po jednym na okno, z zatwierdzeniem po Waszej stronie.
Ten komplet zamyka projekt i jednocześnie odpowiada na większość pytań, jakie przy najbliższym przeglądzie zada Wasz odbiorca. Nie powstaje na jego użytek, tylko przy okazji, i to jest najtańszy sposób, żeby taki dokument w ogóle istniał.
Odpowiedź na pytanie, czy w ogóle warto tę zmianę robić, znajdziecie na stronie Proxmox czy VMware. Postawienie środowiska od zera opisuje wirtualizacja serwerów, bieżący nadzór po odbiorze administracja serwerami, a kwotę miesięczną dla swojego środowiska sprawdzicie w kalkulatorze.
Treść sprawdzona i zaktualizowana: 14 sierpnia 2026
Od telefonu do działającego środowiska, pięć kroków
Nie przejmujemy środowiska w ciemno. Najpierw sprawdzamy, co macie, potem wyceniamy.
- Krok 1 Rozmowa i szybki przegląd tego, co macie i co boli najbardziej.
- Krok 2 Przegląd środowiska. Dostajesz listę ryzyk i kolejność ich naprawiania.
- Krok 3 Oferta z zakresem, czasem reakcji i ceną. Bez ukrytych pozycji.
- Krok 4 Przejęcie środowiska, dokumentacja, dostępy, monitoring.
- Krok 5 Praca bieżąca i przeglądy. Raport co miesiąc.
Pytania, które padają najczęściej
Odpowiedzi na to, o co pytają firmy przed podpisaniem umowy.
Częste pytania klientów na tym etapie:Przy większości maszyn tak, bo w oknie mieści się wyłącznie ostatnia synchronizacja zmian i uruchomienie systemu po nowej stronie. Dane idą wcześniej, przy działającej maszynie, i nikomu nie przeszkadzają. Wyjątkiem są systemy z bardzo dużymi bazami, dla których szukamy dłuższej przerwy, zwykle przy przeglądzie maszyny.
Przechodzi jako jeden z ostatnich, po sprawdzeniu całej reszty środowiska, i zawsze z kopią plików wystawioną równolegle w drugim miejscu. Po przełączeniu sprawdzamy nie samo uruchomienie systemu, tylko to, czy konkretna maszyna faktycznie pobrała plik. To jedyny test, który cokolwiek znaczy dla hali.
Zwykle od czterech do ośmiu tygodni, licząc od inwentaryzacji do odbioru. O długości decyduje nie liczba maszyn, tylko liczba dostępnych okien w planie produkcji. W zakładzie z regularnymi przezbrojeniami idzie to szybciej niż w firmie prowadzącej jedną długą serię bez przerw.
Osoba wskazana przez Was w umowie, na podstawie kryterium ustalonego przed otwarciem okna: konkretna godzina i konkretny objaw. Nie zostawiamy tej decyzji na moment, w którym wszyscy patrzą na zegarek, bo wtedy zapada ona najgorzej. Powrót polega na wyłączeniu nowej maszyny i włączeniu starej.
Przy samym przenoszeniu zwykle nie, bo wszystko dzieje się w konsoli. Ręce są potrzebne dwa razy: przy montażu hostów, jeżeli kupujecie nowy sprzęt, oraz przy wyniesieniu starych maszyn z szafy po odbiorze. Drugą wizytę łączymy zwykle z inną zaplanowaną, bo nie ma powodu jechać po nie osobno.
Nie, maszyna kosztuje 250 zł netto miesięcznie tak samo jak wcześniej na VMware, bo liczymy maszyny wirtualne, a nie hypervisory. Możecie też przejąć środowisko w całości, ponieważ dokumentacja, procedury odtwarzania i dostępy administracyjne są Waszą własnością od pierwszego dnia projektu.
Zależy od tego, co podpisaliście. Część umów w łańcuchu dostaw wymaga zgłaszania istotnych zmian w systemach wpływających na wyrób, część nie mówi o tym nic. Sprawdzamy to przed startem razem z Waszą jakością i przygotowujemy opis zmiany w formie, którą da się przesłać dalej bez przepisywania.
Obsługa IT w mieście Rzeszów
Do klientów w mieście Rzeszów dojeżdżamy na miejsce, resztę zamykamy zdalnie.
W mieście Rzeszów pracujemy u klienta na miejscu, bez własnego biura. Najbliższy adres wybierzesz z listy poniżej.
Nasze biura, 14 adresów
Umów przegląd IT w mieście Rzeszów
Krótka rozmowa wystarczy, żeby ocenić zakres prac i podać widełki kosztu. Bez zobowiązań.
Pozostałe usługi w mieście Rzeszów
Zestaw zmienia się codziennie, więc przy kolejnej wizycie zobaczysz inny wycinek katalogu.
Ochrona przed ransomware Rzeszów
Zaszyfrowany serwer w zakładzie zabiera dwie rzeczy naraz: możliwość produkowania i możliwość udowodnienia odbiorcy, jak wyrób powstał. Budujemy kopie, których przejęte konto nie skasuje, ustalamy kolejność powrotu razem z utrzymaniem ruchu i sprawdzamy ją co kwartał. Piętnaście stanowisk to od 790 zł netto miesięcznie.
Zobacz usługęAdministracja Windows Server Rzeszów
W rzeszowskim zakładzie domena obsługuje nie tylko biuro, ale też stanowiska przy maszynach, na których zmienia się trzech ludzi w ciągu doby. Ustawiamy Windows Server tak, żeby dało się odpowiedzieć, kto pracował i kto co otwierał. Serwer kosztuje 250 zł netto miesięcznie, nadzór prowadzimy zdalnie.
Zobacz usługęPomiary sieci LAN Rzeszów
Protokół pomiarowy jest w podkarpackim zakładzie dokumentem podwójnego użytku: rozlicza wykonawcę okablowania i odpowiada audytorowi odbiorcy na pytanie o stan infrastruktury. Mierzymy miernikiem certyfikującym, tor po torze, z wynikiem dla każdego gniazda. Do 48 torów to od 890 zł netto z dojazdem.
Zobacz usługę