- usługi
- Ochrona stacji roboczych i serwerów Kielce
Co obejmuje ochrona stacji roboczych i serwerów Kielce?
Prowadzimy konsolę ochrony dla stacji, laptopów i serwerów: instalację agentów, reguły dobrane do rodzaju stanowiska, obsługę wykryć, izolację zajętego sprzętu oraz miesięczne podsumowanie. Osobno ustawiamy wyjątki dla narzędzi projektowych i osobno traktujemy stanowiska sterujące maszynami, których nie wolno ruszyć bez zgody producenta.
- 01
Reguły osobne dla stacji projektowej
Wyjątki dla katalogów roboczych i kluczy licencyjnych ustawiane wąsko, po pomiarze, a nie na cały dysk.
- 02
Ochrona działająca bez łącza
Agent na laptopie z budowy blokuje zagrożenia lokalnie i dosyła zdarzenia, gdy sprzęt znów zobaczy sieć.
- 03
Izolacja zajętego stanowiska
Komputer z potwierdzonym zagrożeniem odcinamy od sieci zdalnie, zostawiając wyłącznie połączenie z naszą konsolą.
- 04
Stanowiska przy maszynach
Komputery sterujące urządzeniami obejmujemy wydzieleniem sieci, a oprogramowaniem ochronnym tylko za zgodą producenta.
- 05
Nadrabianie zaległości po powrocie
Sprzęt wracający z placu dostaje aktualizacje i polityki w kontrolowanym oknie, nie w środku pracy kierownika.
- 06
Podsumowanie dla zarządu
Raz w miesiącu zdania o tym, co zablokowaliśmy, gdzie powtarza się ten sam problem i co wymaga Waszej decyzji.
Ile kosztuje ochrona stacji roboczych i serwerów Kielce w mieście Kielce?
Prowadzenie konsoli dla piętnastu stacji i jednego serwera kosztuje od 490 zł netto miesięcznie. Kwota obejmuje wdrożenie agentów, utrzymanie reguł, obsługę wykryć w godzinach pracy helpdesku, izolację sprzętu oraz raport. Licencje producenta kupujecie na siebie, a odbudowa stanowiska po poważnym zdarzeniu jest pracą liczoną osobno.
Tyle kosztuje: konsola pod naszą opieką, 15 stacji i jeden serwer, licencje osobno.
Wszystkie kwoty są netto. Tej usługi nie sprzedajemy z cennika, więc dokładną kwotę podajemy po rozmowie o zakresie, przed podpisaniem umowy.
Dlaczego stacja z modelem zwalnia po włączeniu ochrony?
Bo pracuje inaczej niż komputer, na którym pisze się maile. Program projektowy albo kosztorysowy zapisuje w trakcie pracy dziesiątki plików tymczasowych, część z nich waży setki megabajtów, a każdy zapis jest dla ochrony zdarzeniem do sprawdzenia. Przy domyślnych ustawieniach efekt widać gołym okiem: zapis, który trwał sekundę, trwa dziesięć, a projektant po tygodniu prosi o wyłączenie programu ochronnego.
To jest moment, w którym najczęściej przegrywa się całą warstwę. Ktoś wyłącza ochronę na jednej stacji, bo trzeba oddać dokumentację, i nie włącza jej z powrotem. Po pół roku okazuje się, że komputer z kompletem projektów pracuje bez zabezpieczeń, choć w zestawieniu figuruje jako chroniony.
Dlatego stacje projektowe traktujemy jako osobną grupę od pierwszego dnia. Mierzymy czas zapisu przed zmianą i po niej, dobieramy wyjątki i sprawdzamy je ponownie po tygodniu pracy. Rozmowa o wydajności odbywa się na liczbach, a nie na wrażeniach, i dzięki temu nikt nie musi niczego wyłączać na własną rękę.
Które wyjątki wolno ustawić, a które są dziurą?
| Wyjątek | Kiedy jest w porządku | Kiedy jest dziurą |
|---|---|---|
| Katalog roboczy programu projektowego | wskazana ścieżka i konkretne rozszerzenia | wyłączenie całego dysku z danymi |
| Usługa klucza licencyjnego | pojedynczy proces producenta | folder, do którego każdy może zapisać plik |
| Katalog kosztorysów | wyłączenie skanowania przy zapisie, z zachowaniem kontroli uruchomień | całkowite pominięcie katalogu |
| Folder wymiany z podwykonawcą | brak wyjątku, to miejsce skanujemy szczególnie | wyjątek założony dla wygody |
| Katalog kopii lokalnych | wskazany proces narzędzia kopii | folder otwarty dla wszystkich procesów |
| Nośnik wymienny kierownika | brak wyjątku, dopuszczenie konkretnego urządzenia | wyłączenie kontroli nośników w całej firmie |
Zasada, która porządkuje całą tabelę, brzmi: wyjątek dotyczy procesu i ścieżki, nigdy całego napędu. Drugi wniosek jest taki, że folder wymiany z firmami zewnętrznymi to ostatnie miejsce, w którym wolno cokolwiek wyłączać, bo trafiają tam pliki spoza Waszej kontroli.
Co robimy z komputerem sterującym maszyną?
W kieleckich warsztatach i wytwórniach stoją stanowiska, których zadaniem jest obsługa jednego urządzenia i nic więcej. Często pracują na systemie sprzed wielu lat, ponieważ oprogramowanie maszyny nie działa na nowszym, a wymiana sterowania kosztuje jak używana maszyna.
Nie udajemy, że da się je zabezpieczyć jak zwykły komputer. Zamiast tego zmniejszamy ich zasięg. Wydzielona sieć bez dostępu do internetu, ruch dopuszczony wyłącznie do jednego serwera, brak poczty i przeglądarki, konto bez uprawnień do niczego poza obsługą urządzenia. Nośniki dopuszczamy imiennie, sztuka po sztuce, bo pendrive z programem obróbki jest tu narzędziem pracy i zakaz na papierze niczego nie zmieni.
Agenta ochronnego instalujemy tylko za zgodą producenta maszyny. Jeżeli jej nie ma, zapisujemy to w dokumentacji jako świadomą decyzję razem z tym, co robimy w zamian. Ukrycie takiego stanowiska pod dywanem kończy się tym, że przy najbliższym zdarzeniu nikt nie wie, że w firmie stoi komputer poza wszelką kontrolą.
Jak nadrabia polityki sprzęt, który wrócił po sześciu tygodniach?
Laptop kierownika budowy potrafi nie widzieć firmowej sieci przez półtora miesiąca. Wraca wtedy z trzema rodzajami zaległości: brakującymi aktualizacjami systemu, starszą wersją reguł oraz kompletem zdarzeń, których konsola nigdy nie widziała.
Domyślne zachowanie większości narzędzi polega na tym, żeby wgrać wszystko od razu po zalogowaniu. Skutek jest przewidywalny: człowiek, który przyjechał do biura na dwie godziny, spędza je na restartach. Dlatego ustawiamy okno. Aktualizacje wchodzą w ustalonym czasie, zwykle po godzinach albo w dniu wskazanym przez użytkownika, a do tego momentu urządzenie pracuje pod bieżącymi regułami ochrony, które wchodzą natychmiast i nie wymagają restartu.
Zdarzenia z terenu przeglądamy wstecz. Zdarza się, że coś zostało zablokowane trzy tygodnie wcześniej na budowie i nikt o tym nie wiedział. Jeżeli obraz powtarza się na kilku urządzeniach, szukamy wspólnego źródła, którym najczęściej jest nośnik krążący między stanowiskami albo sieć na zapleczu inwestycji. Sprzęt wyjeżdżający z firmy zabezpiecza dodatkowo certyfikaty SSL i szyfrowanie Kielce.
Co dzieje się od wykrycia do powrotu stanowiska do pracy?
Rozpoznane zagrożenie blokowane jest natychmiast, o dowolnej porze, i kończy się wpisem w raporcie. Sprawy wymagające oceny bierze inżynier w godzinach pracy helpdesku i wtedy zaczyna się właściwa robota: skąd to przyszło, czy dotyczy jednego stanowiska, czy kilku, i co jeszcze zdążyło się uruchomić.
Przy potwierdzonym zagrożeniu odcinamy stanowisko od sieci, zostawiając połączenie z konsolą, więc dalsze badanie prowadzimy zdalnie i nikt nie musi podchodzić do biurka. Wszystko, co da się zamknąć przez sieć, zamykamy przez sieć, bo najbliższy inżynier jest w Krakowie i wyjazd do Kielc oznacza dzień, a nie godzinę.
Rąk wymaga sytuacja, w której stanowisko trzeba postawić od nowa albo sprzęt przestaje odpowiadać. Wtedy pracuje zapas trzymany u Was, czyli gotowy do wydania laptop z przygotowanym obrazem, a wyjazd planujemy na najbliższy możliwy termin. Zdarzenie obejmujące całe środowisko prowadzi ochrona przed ransomware Kielce.
Czego ta konsola nie obejmie?
Nie obejmie sprzętu, którego w niej nie ma, a w każdej firmie coś takiego się znajdzie: prywatny komputer księgowej, laptop podwykonawcy wpięty do sieci na czas prac, stary komputer w magazynie służący do wydruku etykiet. Dlatego zestawienie stanowisk z konsoli porównujemy z Waszą listą sprzętu przy każdym raporcie kwartalnym.
Nie zastąpi też kopii zapasowej ani ochrony poczty. Ochrona stacji ogranicza skutki, ale nie cofa zaszyfrowanych plików i nie zatrzymuje wiadomości, która namówi kogoś na przelew. Nie odpowiadamy wreszcie za sprzęt firm zewnętrznych pracujących u Was, bo nie mamy nad nim żadnej kontroli, i dlatego stoi on w osobnej sieci. Wdrożenie zaczniemy przez kontakt.
Treść sprawdzona i zaktualizowana: 14 sierpnia 2026
Od telefonu do działającego środowiska, pięć kroków
Nie przejmujemy środowiska w ciemno. Najpierw sprawdzamy, co macie, potem wyceniamy.
- Krok 1 Rozmowa i szybki przegląd tego, co macie i co boli najbardziej.
- Krok 2 Przegląd środowiska. Dostajesz listę ryzyk i kolejność ich naprawiania.
- Krok 3 Oferta z zakresem, czasem reakcji i ceną. Bez ukrytych pozycji.
- Krok 4 Przejęcie środowiska, dokumentacja, dostępy, monitoring.
- Krok 5 Praca bieżąca i przeglądy. Raport co miesiąc.
Pytania, które padają najczęściej
Odpowiedzi na to, o co pytają firmy przed podpisaniem umowy.
Częste pytania klientów na tym etapie:Nie powinna, o ile wyjątki są ustawione wąsko. Skanowanie katalogu roboczego przy każdym zapisie potrafi wydłużyć pracę z dużym plikiem, dlatego wyłączamy z niego konkretne ścieżki i rozszerzenia, a nie cały dysk. Po tygodniu sprawdzamy pomiary i korygujemy, jeśli różnica dalej jest odczuwalna.
Traktujemy go jak urządzenie, nie jak komputer. Wydzielamy dla niego sieć, odcinamy pocztę i przeglądarkę oraz ograniczamy ruch do jednego serwera. Agenta instalujemy wyłącznie wtedy, gdy producent maszyny to dopuszcza, bo utrata gwarancji albo przestój kosztują więcej niż zysk z tej warstwy.
Dostaje zaległe aktualizacje i bieżące polityki, ale w oknie ustalonym z użytkownikiem, nie od razu po zalogowaniu. Zdarzenia zebrane w terenie trafiają wtedy do konsoli i sprawdzamy je wstecz. Przy dłuższych wyjazdach włączamy raportowanie przez transmisję komórkową, żeby ten dystans skrócić.
Rozpoznane zagrożenie blokowane jest automatycznie o każdej porze. Zdarzenia wymagające oceny bierze nasz inżynier w dni robocze od 8:00 do 18:00, a dyżur poza tymi godzinami jest osobno płatną usługą wycenianą po ustaleniu zakresu. Nadzór techniczny nie ma przerwy.
Odcinamy jedno stanowisko, nie sieć, więc reszta pracuje normalnie. Izolacja zostawia połączenie z naszą konsolą, dzięki czemu badanie i czyszczenie prowadzimy zdalnie. Użytkownik dostaje sprzęt zastępczy z Waszego zapasu, jeśli sprawa wygląda na dłuższą niż kilka godzin.
Trzy. Ile stanowisk ma aktualnego agenta, bo komputer bez niego jest dziurą w całej warstwie. Ile wykryć powtórzyło się na tym samym sprzęcie, bo to wskazuje źródło, a nie przypadek. I ile stacji ma zaległe aktualizacje dłużej niż miesiąc, bo tam zaczyna się kolejny problem.
Za stanowiska czynne, czyli te z nadanym kontem i w użyciu. Serwer liczy się jak stanowisko, bo obsługa jego wykryć nie różni się nakładem. Komputer odłożony na czas przerwy między kontraktami zgłaszacie mailem i wypada z rozliczenia od kolejnego miesiąca.
Obsługa IT w mieście Kielce
Do klientów w mieście Kielce dojeżdżamy na miejsce, resztę zamykamy zdalnie.
W mieście Kielce pracujemy u klienta na miejscu, bez własnego biura. Najbliższy adres wybierzesz z listy poniżej.
Nasze biura, 14 adresów
Umów przegląd IT w mieście Kielce
Krótka rozmowa wystarczy, żeby ocenić zakres prac i podać widełki kosztu. Bez zobowiązań.
Pozostałe usługi w mieście Kielce
Zestaw zmienia się codziennie, więc przy kolejnej wizycie zobaczysz inny wycinek katalogu.
Migracja z VMware na Proxmox Kielce
W kieleckiej firmie projektowej sporą część danych stanowi archiwum zamkniętych inwestycji, więc migracja zaczyna się nie od hypervisora, tylko od pytania, co w ogóle warto przenosić. Projekt startuje od 4 900 zł netto przy dwóch hostach i piętnastu maszynach, a stare środowisko zostaje żywe do dnia odbioru.
Zobacz usługęBackup LTO Kielce
Zamknięta inwestycja zajmuje w kieleckiej firmie tyle samo miejsca co czynna, choć nikt do niej nie zagląda przez lata. Przenosimy takie archiwum na taśmy, z indeksem prowadzonym kontrakt po kontrakcie i z odczytem kontrolnym. Wdrożenie zaczyna się od 3 900 zł netto, napęd i kasety kupujecie osobno.
Zobacz usługęISO 27001 Kielce, wymóg w postępowaniu
Do kieleckich firm ta norma przychodzi zwykle jako zapis w specyfikacji albo pytanie od dużego odbiorcy. Tłumaczymy, czego naprawdę wymaga, a pierwszym płatnym krokiem jest audyt zerowy od 7 900 zł netto, który kończy się listą braków i oszacowaniem pracy potrzebnej do zgodności.
Zobacz usługę