- usługi
- Audyt RODO Gdańsk
Co obejmuje audyt RODO Gdańsk?
Zajmujemy się warstwą techniczną. Sprawdzamy sześć rzeczy: gdzie powstają kopie dokumentów tożsamości, ile miejsc je przechowuje, komu dane wychodzą poza firmę i poza Europę, co leży na sprzęcie w terenie, po jakim czasie zbiory znikają oraz co da się odtworzyć z zapisów po zdarzeniu.
- 01
Droga kopii dokumentu tożsamości
Od wiadomości od klienta po archiwum, z wypisaniem każdego miejsca, w którym powstaje kolejna kopia.
- 02
Pełnomocnictwa i upoważnienia
Dokumenty z danymi osób fizycznych, ich obieg w firmie oraz miejsce przechowywania oryginałów i skanów.
- 03
Odbiorcy poza obszarem europejskim
Kontrahenci, przewoźnicy i usługi, do których dane wychodzą poza Europejski Obszar Gospodarczy.
- 04
Dane na sprzęcie w terenie
Co ląduje lokalnie na laptopie i w telefonie agenta, jak jest chronione i co zostaje po zleceniu.
- 05
Terminy usuwania wobec obowiązku przechowywania
Rozdzielenie zbiorów trzymanych z obowiązku od tych, które zostały wyłącznie dlatego, że nikt ich nie skasował.
- 06
Dane podróżnych i gości
Rezerwacje, listy uczestników i dane meldunkowe, razem z zakresem widocznym dla obsługi w sezonie.
- 07
Ślad po operacji na zbiorze
Czy pobranie większej partii danych zostawia zapis, kto go widzi i jak długo ten zapis przeżyje.
Ile kosztuje audyt RODO Gdańsk w mieście Gdańsk?
Techniczny przegląd ochrony danych przy pięćdziesięciu stanowiskach to 3 900 zł netto jednorazowo, około dwóch dni pracy. Obejmuje prześledzenie drogi kopii dokumentów, wykaz odbiorców zewnętrznych, przegląd uprawnień oraz raport z listą braków. Umowy powierzenia oraz rejestr czynności przetwarzania zostają po stronie prawnika.
Tyle kosztuje: strona techniczna RODO, firma do 50 stanowisk.
Wszystkie kwoty są netto. Tej usługi nie sprzedajemy z cennika, więc dokładną kwotę podajemy po rozmowie o zakresie, przed podpisaniem umowy.
Skąd bierze się tutaj tyle kopii dokumentów tożsamości
W większości firm dane osobowe to nazwisko, adres i telefon. W agencji celnej, w biurze spedycyjnym i w firmie obsługującej ruch turystyczny wygląda to inaczej, ponieważ do prowadzenia sprawy potrzebna bywa kopia dokumentu, którym ktoś się legitymuje. Pełnomocnictwo z numerem dowodu, upoważnienie dla agenta, dane kierowcy odbierającego towar, dokument podróżny uczestnika wyjazdu.
Kopia taka przychodzi zwykle najprostszą drogą, czyli jako zdjęcie albo skan w wiadomości. Od tej chwili istnieje w firmie w kilku egzemplarzach naraz, choć nikt świadomie żadnego z nich nie tworzył. Dlatego przegląd prowadzimy wzdłuż jednej takiej kopii, a nie wzdłuż listy zainstalowanych programów.
Gdzie ten skan faktycznie leży po miesiącu
| Miejsce | Jak tam trafił | Kiedy powinien zniknąć | Co zwykle zastajemy |
|---|---|---|---|
| Skrzynka osoby prowadzącej sprawę | przyszedł załącznikiem od klienta | po przeniesieniu do systemu | wiadomość zostaje w skrzynce na lata |
| Katalog sprawy na dysku wspólnym | zapisany do prowadzenia zlecenia | po upływie terminu przechowywania | katalog bez żadnej daty granicznej |
| Kopia robocza na pulpicie | ktoś potrzebował pliku pod ręką | tego samego dnia | plik leży kilkanaście miesięcy |
| Laptop wyjeżdżający w teren | zabrany do sprawy załatwianej u klienta | po powrocie do biura | katalog z dokumentami kilku klientów |
| Telefon pracownika | zdjęcie zrobione na miejscu | zaraz po wysłaniu do systemu | zdjęcie zostaje w galerii telefonu |
| Wiadomość przesłana dalej | przekazany do kolegi z drugiego działu | nie powinien powstać w tej formie | druga skrzynka z tym samym załącznikiem |
| Wydruk w teczce sprawy | potrzebny przy okienku albo przy odbiorze | po zamknięciu sprawy | teczka w szafie bez terminu brakowania |
| Kosz przy drukarce | wydruk nieudany albo zdublowany | natychmiast, w niszczarce | zwykły kosz przy urządzeniu |
Ostatnia kolumna nie opisuje niedbalstwa. Opisuje skutek tego, że każda z tych kopii powstała w innym celu, w innej godzinie i przy innej sprawie, a żadna nie została zaplanowana jako zbiór danych, więc nikt nigdy nie ustalił dla niej terminu ani miejsca.
Co się zmienia, gdy dane muszą wyjechać poza Europę
W obrocie międzynarodowym część informacji z natury rzeczy trafia do podmiotów spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Armator, agent w porcie docelowym, odbiorca końcowy, przewoźnik obsługujący ostatni odcinek trasy. To nie jest błąd ani niedopatrzenie, tylko treść wykonywanej usługi.
Nasza część zaczyna się tam, gdzie kończy się ocena prawna takiego przekazania. Sprawdzamy zakres, czyli które pola naprawdę opuszczają firmę i czy nie jest ich więcej, niż wymaga sprawa. Sprawdzamy kanał, ponieważ ten sam komplet danych wysłany zwykłą wiadomością i przekazany przez system kontrahenta zachowuje się zupełnie inaczej. Sprawdzamy wreszcie, czy po wysyłce zostaje ślad pozwalający odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie i kiedy wyszło.
W praktyce najczęstszym brakiem nie jest sam transfer, tylko jego zakres. W załączniku obok pozycji potrzebnych do sprawy jedzie komplet zebrany na początku współpracy, bo tak wygodniej niż przygotowywać wycinek za każdym razem.
Co leży na sprzęcie, który codziennie wyjeżdża z biura
To jest obszar, którego przegląd w firmie stacjonarnej praktycznie nie ma. Laptop agenta bywa w ciągu tygodnia w biurze, w aucie, na terenie operatora i w domu, a przez cały ten czas wozi materiał kilku spraw naraz.
Interesują nas trzy rzeczy i sprawdzamy je w tej kolejności. Ile danych leży lokalnie zamiast w systemie, bo od tego zależy skala każdego zdarzenia. Czy urządzenie jest zaszyfrowane i czy da się je unieruchomić zdalnie, bo to przesądza o tym, co można powiedzieć klientowi po zgubieniu sprzętu. Oraz co dzieje się z materiałem po zamknięciu sprawy, czyli czy ktokolwiek kiedykolwiek go stamtąd usuwa.
Archiwum, które musi istnieć, i to, które nie musi
Firmy z tej branży mają zwykle poprawny odruch: dokumentów się nie kasuje, bo mogą być potrzebne. Odruch jest słuszny wobec zbiorów, które trzeba trzymać z obowiązku wynikającego z przepisów właściwych dla ich działalności, i całkiem niesłuszny wobec wszystkiego pozostałego.
Rozdzielamy więc te dwa światy technicznie. Po jednej stronie zbiory ze wskazanym powodem przechowywania i miejscem, w którym leżą pod kontrolą dostępu. Po drugiej katalogi, skrzynki i teczki, które przetrwały wyłącznie dlatego, że nikomu nie przypisano zadania ich przejrzenia. Druga strona bywa większa od pierwszej i to zwykle najbardziej zaskakuje zarząd, ponieważ jej nie widać w żadnym systemie ani na żadnej fakturze.
Wyznaczenie samych okresów przechowywania to praca prawnika albo inspektora ochrony danych. My pokazujemy, gdzie te zbiory fizycznie są, kto ma do nich dostęp i czy istnieje jakikolwiek mechanizm, który je kiedykolwiek zamknie.
Czego w tym przeglądzie nie robimy
Nie oceniamy podstaw prawnych przetwarzania, nie piszemy polityk, nie prowadzimy rejestru czynności i nie pełnimy funkcji inspektora ochrony danych. Nie przeprowadzamy prób włamania i nikogo nie reprezentujemy przed organem. Granicę rysujemy przed podpisaniem zlecenia, bo firma przekonana, że ma komplet obowiązków zamkniętych, a mająca połowę, jest w gorszym położeniu niż przed badaniem.
Szersze spojrzenie na całe środowisko daje audyt IT, a gdy pytanie o ochronę danych przyszło razem z wymaganiami operatora terminalu albo armatora, punktem wyjścia bywa badanie zgodności z ISO 27001, ponieważ obejmuje także procesy i dowody ich działania. Datę przeglądu uzgadniamy przez kontakt.
Treść sprawdzona i zaktualizowana: 2 sierpnia 2026
Od telefonu do działającego środowiska, pięć kroków
Nie przejmujemy środowiska w ciemno. Najpierw sprawdzamy, co macie, potem wyceniamy.
- Krok 1 Rozmowa i szybki przegląd tego, co macie i co boli najbardziej.
- Krok 2 Przegląd środowiska. Dostajesz listę ryzyk i kolejność ich naprawiania.
- Krok 3 Oferta z zakresem, czasem reakcji i ceną. Bez ukrytych pozycji.
- Krok 4 Przejęcie środowiska, dokumentacja, dostępy, monitoring.
- Krok 5 Praca bieżąca i przeglądy. Raport co miesiąc.
Pytania, które padają najczęściej
Odpowiedzi na to, o co pytają firmy przed podpisaniem umowy.
Częste pytania klientów na tym etapie:Idziemy ich drogą od wiadomości, w której przyszły, aż do ostatniego miejsca, w którym zostały. Zwykle jest ich cztery albo pięć: skrzynka odbiorcy, dysk wspólny, katalog sprawy, załącznik przesłany dalej i kopia na laptopie osoby, która prowadziła zlecenie.
Technicznie, czyli od strony zakresu i kanału. Sprawdzamy, które pola faktycznie wychodzą, czy nie jest ich więcej, niż wymaga sprawa, jaką drogą są przesyłane i gdzie zostaje ślad wysyłki. Podstawę prawną takiego przekazania ocenia prawnik albo inspektor ochrony danych.
Część przez lata, bo tak wynika z przepisów właściwych dla Waszej działalności, a część wcale. My rozdzielamy jedno od drugiego technicznie, czyli pokazujemy, gdzie leżą zbiory bez żadnego ustalonego terminu. Wyznaczenie samych okresów należy do prawnika.
Osobny i zwykle najpilniejszy. Sprawdzamy, co ląduje lokalnie zamiast w systemie, czy dysk jest zaszyfrowany, czy urządzenie da się unieruchomić z konsoli oraz co dzieje się z materiałem po zakończeniu sprawy. Ostatni punkt bywa pominięty najczęściej.
Wystarczy konto z prawem odczytu oraz godzina z kimś, kto dany system zna od środka. Ustawień nie zmieniamy i żadnych danych osobowych do siebie nie kopiujemy, bo przedmiotem badania są mechanizmy, a nie treść. Dowody utrwalamy zrzutem ekranu z zasłoniętą zawartością pól.
Zakres i moment zamknięcia. Zakres, czyli ile widzi osoba obsługująca rezerwacje albo zgłoszenia, i czy sięga do spraw sprzed lat. Moment zamknięcia, ponieważ przy obsadzie wymienianej co roku ten krok wypada z procesu jako pierwszy i nie zostawia po sobie żadnego zapisu.
Tak, jeden dzień na miejscu jest częścią przeglądu, bo przejście po biurze, po archiwum i po miejscu przyjmowania klientów trzeba wykonać osobiście. Wyjeżdżamy z biura przy Matemblewskiej 63, więc dojazd w granicach Trójmiasta i do gmin wokół mieści się w kwocie zlecenia.
Obsługa IT w mieście Gdańsk
Do klientów w mieście Gdańsk dojeżdżamy na miejsce, resztę zamykamy zdalnie.
Nasze biura, 14 adresów
Umów przegląd IT w mieście Gdańsk
Krótka rozmowa wystarczy, żeby ocenić zakres prac i podać widełki kosztu. Bez zobowiązań.
Pozostałe usługi w mieście Gdańsk
Zestaw zmienia się codziennie, więc przy kolejnej wizycie zobaczysz inny wycinek katalogu.
Wirtualizacja serwerów Gdańsk
Trójmiejska firma z ruchem skupionym w kilku miesiącach kupuje zwykle sprzęt pod lipiec i płaci za niego przez cały rok. Wirtualizacja pozwala przesuwać moc między maszynami zamiast dokładać serwery. Utrzymanie maszyny kosztuje 250 zł netto miesięcznie, budowa środowiska od 7 900 zł netto.
Zobacz usługęMigracja do chmury Gdańsk
W trójmiejskiej firmie z ludźmi w terenie nie ma dnia, w którym wszystkie laptopy leżą na biurkach. Projekt układamy więc tak, żeby żaden etap nie wymagał zebrania sprzętu w jednym miejscu. Konta, poczta i pliki dla biura do dwudziestu osób to 4 900 zł netto jednorazowo.
Zobacz usługęAudyt ISO 27001 Gdańsk
Firma obsługująca ruch portowy jest oceniana za pracę, której w jej biurze nie widać: za to, co robi jej człowiek na cudzym terenie i w cudzym systemie. Mierzymy gotowość właśnie tam, bo tam pyta kontrahent. Badanie firmy do pięćdziesięciu osób to 7 900 zł netto jednorazowo.
Zobacz usługę