FortiGate w małej firmie: co kupujecie raz, a co płacicie co roku
Ten tekst jest dla firmy, która ma FortiGate w małej firmie i dostała wycenę na sprzęt albo ofertę odnowienia, a nie wie, za co dokładnie płaci drugi raz.
Czytaj wpis
MikroTik: routery i przełączniki z systemem RouterOS, tanie w zakupie i konfigurowalne w stopniu, który wymaga osobnej wiedzy.
Router za kilkaset złotych obsłuży firmę na pięćdziesiąt stanowisk i zrobi to latami bez jednego restartu. Ta część opowieści jest prawdziwa. Druga zaczyna się wtedy, gdy ktoś musi tę konfigurację zmienić.
MikroTik to łotewski producent urządzeń sieciowych, a nazwa w praktyce oznacza dwie rzeczy naraz: niedrogi sprzęt i system RouterOS, który na nim pracuje. Router, przełącznik i punkt dostępowy tego producenta dostają ten sam system, więc różnią się rolą, a nie zestawem możliwości.
Najważniejsza cecha oferty nie jest funkcją. Jest nią to, czego w niej nie ma: podziału na wersje, w których droższa odblokowuje tunel albo kolejkowanie ruchu. RouterOS wchodzi na urządzenie w komplecie, a różnica między modelami siedzi w przepustowości, liczbie portów i liczbie sesji, które sprzęt uciągnie w szczycie. Kupuje się tu wydajność, nie zestaw funkcji.
Najbliżej temu do maszyny warsztatowej bez osłon. Jest tańsza i szybsza od maszyny z pełnym zabezpieczeniem, zrobi dokładnie to, co ustawi operator, i nie ostrzeże go przed niczym, łącznie z rzeczami, których zrobić nie chciał.
Konkret dotyczy reguł zapory. Pakiet wchodzący na urządzenie przechodzi listę reguł od pierwszej do ostatniej i zatrzymuje się na pierwszej pasującej, więc kolejność decyduje o wszystkim. Lista pisana przez kilka osób przez kilka lat zwykle zawiera regułę, za którą nic już się nie wykonuje, a wyłączenie pozornie zbędnej pozycji potrafi odciąć całą halę produkcyjną. To samo dotyczy mostka i przypisanych do niego VLAN-ów, czyli miejsca, w którym sieć potrafi działać poprawnie z niewłaściwego powodu.
Urządzenie dostarczone przez operatora ma ustawienia dobrane pod przeciętnego abonenta i chroni użytkownika przed własnymi pomyłkami, ograniczając to, co da się w nim zmienić. MikroTik odwraca ten układ: domyślna konfiguracja jest minimalna z założenia, a wszystko trzeba ustawić świadomie.
Druga różnica wychodzi po roku. Nie ma tu corocznej opłaty za usługi bezpieczeństwa, bez której urządzenie traciłoby połowę sensu, więc budżet na sieć nie ma pozycji wracającej co dwanaście miesięcy. Nie ma też umowy serwisowej, która przypomni o aktualizacji, ani wiadomości o wydaniu z poprawką. Informacja o nowej wersji jest w panelu urządzenia, a do panelu wchodzi ten, kto ma powód.
Tam, gdzie sieć jest nietypowa: dwa łącza od różnych operatorów przełączane po jakości, a nie po samym zaniku sygnału, tunel do oddziału zestawiany na łączu z adresem zmieniającym się co dobę, osobny priorytet dla telefonii i dla terminali magazynowych. Sprzęt, który to potrafi, u innych producentów kosztuje wielokrotnie więcej albo wymaga dokupienia licencji.
Sprawdza się też tam, gdzie firma chce zostać właścicielem konfiguracji. Ustawienia da się wyeksportować do pliku tekstowego, przeczytać i przenieść na inne urządzenie tego producenta, bez pośrednictwa chmury i konta u dostawcy.
Panel administracyjny osiągalny z internetu jest skanowany od pierwszej doby pracy urządzenia, a RouterOS ma za sobą podatności, przy których hasło nie miało znaczenia. Najgłośniejsza z nich pozwalała przez port narzędzia zarządzającego odczytać z urządzenia plik z kontami, czyli wyjąć hasło zamiast je zgadywać. Zamek był w porządku, tylko obok drzwi znalazło się okienko, przez które dawało się sięgnąć po klucz.
Groźne jest to, czego wtedy nie widać. Sprzęt z oprogramowaniem sprzed kilku wydań pracuje identycznie jak zaktualizowany: te same reguły, ten sam ruch, ta sama dioda. Nic nie gaśnie i nikt nie dzwoni, a problem ujawnia się dopiero wtedy, gdy dane wychodzą na zewnątrz albo gdy ktoś próbuje wprowadzić pierwszą zmianę od trzech lat. Brak corocznego odnowienia jest więc realną oszczędnością i jednocześnie najczęstszą przyczyną tego, że urządzenie po trzech latach pracuje na wydaniu z podatnością.
Wtedy, gdy urządzenie ma stać na brzegu firmy, a jedyną osobą techniczną w okolicy jest ktoś, kto raz w miesiącu resetuje drukarkę. Nie chodzi o zdolności tej osoby, tylko o to, że sprzęt niczego nie podpowiada i nie ostrzega przed regułą otwierającą całą sieć.
Odpada również przy dwóch wymaganiach z papieru. Pierwsze to obowiązek posiadania na brzegu kontroli ruchu z aktualizowanymi sygnaturami, którego oczekuje ubezpieczyciel, korporacyjny kontrahent albo audyt. Drugie to wymóg pokazania rejestru zmian konfiguracji i dat aktualizacji za ostatnie dwanaście miesięcy. Obie rzeczy da się przy tym sprzęcie zbudować i obie kosztują pracę, którą u konkurencji kupuje się razem z urządzeniem.
Mogę Ci jakoś pomóc?
Ten tekst jest dla firmy, która ma FortiGate w małej firmie i dostała wycenę na sprzęt albo ofertę odnowienia, a nie wie, za co dokładnie płaci drugi raz.
Czytaj wpis
Odbiorca przysłał ankietę bezpieczeństwa, w której pada nazwa Palo Alto Networks, i ktoś w firmie zaczyna szukać wykonawcy. Opisujemy, co daje Palo Alto ponad zwykły firewall, co psuje się przy złej konfiguracji i na czym stoi rachunek za drugi rok.
Czytaj wpis
Ten tekst rozstrzyga dylemat UniFi czy MikroTik dla firmy na 5 do 50 stanowisk, która ma już wybrany kierunek i chce wiedzieć, na co się pisze. Po przeczytaniu rozstrzygniecie trzy rzeczy: czy kupować cały zestaw z jednej rodziny, jak ma wyglądać sieć dla gości i kiedy lepiej wziąć MikroTika.
Czytaj wpis
Ten tekst jest dla firmy, która zadaje sobie pytanie, czy MikroTik jest bezpieczny — ma już takie urządzenie na brzegu sieci albo dostała ofertę z jego nazwą i chce wiedzieć, na co się pisze.
Czytaj wpis
Jeżeli masz dość spisywania swoich wydatków w Excelu, to ten artykuł jest dla ciebie. Szukając darmowego rozwiązania, przekopałem się przez kilka różnego rodzaju projektów open source, czego efektem było wyłonienie zwycięzcy. Firefly III, bo o nim mowa, idealnie spełnia nasze potrzeby. A dlaczego?
Czytaj wpis
Zgłoszenie brzmiało jak typowa awaria sieci bezprzewodowej. Klient był pewien, że to Wi-Fi. Po pełnej diagnostyce okazało się, że problem leży gdzie indziej. Case study o tym, dlaczego rzetelna diagnoza wygrywa z pochopnymi wnioskami.
Czytaj wpisKlikając „Akceptuję”, zgadzasz się na przechowywanie plików cookie przez UXU w celu poprawy działania strony, analizy i wsparcia działań marketingowych.