Co kupujecie raz, a co wraca na fakturę co roku
FortiGate rodzi dwa rachunki zamiast jednego: urządzenie kupujecie na własność, subskrypcje FortiGuard i wsparcie FortiCare opłacacie co dwanaście miesięcy. Po wygaśnięciu zapora, translacja adresów i tunele VPN pracują dalej, filtr stron oraz antyspam milkną, a antywirus i IPS zostają na bazie sprzed dnia wygaśnięcia. Model dobiera się do przepustowości z inspekcją.
Pięć lat, a nie jeden rok, to właściwy horyzont dla takiej oferty i zwykle zmienia werdykt. Piszemy dla kogoś, kto ma na biurku wycenę zapory albo ponowienie subskrypcji i nie wie, za co płaci drugi raz. Niżej dobór modelu do łącza oraz układy, przy których odradzamy ten sprzęt i mówimy, co stawiamy zamiast niego.
Dlaczego FortiGate kupiony raz wraca na fakturę co roku
Najprościej widać to na obrazku, który będzie nam towarzyszył do końca tekstu. Kupujecie bramkę z ochroniarzem i to jest sprzęt: stoi, gdzie stanął, i będzie stał za pięć lat. Osobno opłacacie codzienny kurier, który dowozi temu ochroniarzowi aktualną listę osób niepożądanych. Bramka jest Wasza na zawsze. Kurier jeździ tak długo, jak długo mu płacicie.
Stąd bierze się cała reszta. W tym pudełku są dwie różne rzeczy i tylko jedną z nich kupujecie na własność.
Pierwsza to FortiOS: zapora stanowa, translacja adresów, trasowanie, VLAN-y i tunele. To jest bramka, czyli mechanizm, który nie potrzebuje niczyjej wiedzy o tym, co dzieje się dziś na świecie.
Druga to dane, które mają wartość wyłącznie wtedy, gdy są świeże: sygnatury złośliwego oprogramowania, sygnatury ataków, kategorie stron, listy serwerów sterujących botnetami i reguły antyspamu. To jest lista od kuriera.
Ta druga część nazywa się FortiGuard i to ona wraca na fakturę.
Obok niej stoi FortiCare, czyli kontrakt wsparcia producenta. Odpowiada za wymianę uszkodzonego urządzenia i za prawo do nowych wersji FortiOS.
Ta druga rzecz działa inaczej, niż zwykle się o niej mówi, i różnica jest na tyle istotna, że warto ją zapamiętać dokładnie. Bez ważnego kontraktu urządzenie nie przejdzie na wyższą wersję główną ani pośrednią, czyli nie wskoczy z jednej rodziny systemu na następną. Dalej dostanie natomiast wydania poprawkowe wewnątrz swojej obecnej wersji, właśnie po to, żeby dało się załatać dziurę.
Firma z wygasłym FortiCare nie zostaje więc bez poprawek bezpieczeństwa. Zostaje zamrożona na gałęzi, która kiedyś przestanie być utrzymywana, i to jest data, którą trzeba znać.
Jak ten podział znika w jednej pozycji na fakturze
Rozmowa handlowa rzadko rozkłada to na takie dwie kupki. Dystrybutorzy sprzedają zestaw: urządzenie plus pakiet ochrony na rok albo na trzy lata, w jednej pozycji i za jedną kwotę. Firma zapisuje to w budżecie jako zakup środka trwałego i zamyka temat.
Rachunek wraca wtedy, gdy nikt się go nie spodziewa.
Tomasz Kaczmarek
Mogę Ci jakoś pomóc?
Widzimy potem dwa warianty tej samej sytuacji i wracają one niezależnie od tego, skąd FortiGate w małej firmie się wziął, z własnego zakupu czy z umowy na łącze. W pierwszym ktoś odnawia pakiet odruchowo, bez sprawdzenia, czy firma używa choć połowy usług, za które płaci. W drugim odnowienie zostaje uznane za opcjonalne, bo internet po wygaśnięciu działa tak samo, ludzie pracują, nic nie mruga na czerwono w biurze.
Druga sytuacja jest gorsza, bo firma przez kolejne miesiące jest pewna, że ma ochronę, której nie ma.
Koszt braku tej wiedzy jest policzalny. Składa się na niego kwota odnowienia, której nie było w budżecie, i kwota wymiany urządzenia dobranego bez zapasu wydajności. Dochodzi do tego czas naszej pracy przy incydencie, który miał zostać zatrzymany przez usługę wygasłą osiemnaście miesięcy wcześniej. Do tego dochodzi rzecz niepoliczalna, czyli pytanie ubezpieczyciela albo kontrahenta o to, czy zabezpieczenia brzegowe były aktualne w dniu zdarzenia.
Ten tekst zakłada, że wiecie już, po co w firmie stoi zapora sieciowa. Jeśli to pytanie jest jeszcze otwarte, odpowiadamy na nie osobno i bez żargonu, przy okazji porównania firewalla sprzętowego z programowym .
Co przestaje działać po wygaśnięciu subskrypcji, a co działa dalej
To jest pytanie, na które sprzedawca odpowiada „ochrona przestaje działać”, a prawda jest bardziej podzielona. Część funkcji siedzi w samym systemie i wygaśnięcie licencji jej nie dotyka. Część jest odpytywaniem serwerów producenta w czasie rzeczywistym i przestaje działać tego samego dnia. Część zostaje zamrożona na ostatniej pobranej bazie i powoli traci sens, bez żadnego komunikatu dla użytkownika.
Podział wygląda tak:
Funkcja | Co się z nią dzieje po wygaśnięciu |
|---|
Reguły zapory, strefy i translacja adresów | pracują dalej, bez limitu czasu |
Trasowanie, VLAN-y i podział sieci na segmenty | pracują dalej |
Tunele IPsec między oddziałami i dostęp zdalny pracowników | pracują dalej |
Serwer DHCP, przekazywanie zapytań DNS, konta lokalne | pracują dalej |
Wysyłanie zdarzeń do zewnętrznego serwera logów | pracuje dalej |
Publikacja usług na zewnątrz razem z ograniczeniem źródeł | pracuje dalej |
Filtr stron według kategorii oraz antyspam | milkną, bo obie usługi pytają o werdykt serwery FortiGuard przy każdym zapytaniu |
Antywirus i IPS | zostają na bazie sygnatur z dnia wygaśnięcia i nie dostają nic nowego |
Listy adresów powiązanych z botnetami i kanałami sterującymi | przestają się odświeżać |
Nowe wersje FortiOS i prawo do wymiany sprzętu | znikają razem z kontraktem FortiCare, a nie z pakietem FortiGuard |
Te trzy zachowania wynikają wprost z obrazka z kurierem i warto je rozdzielić, bo mylą się nawet handlowcom.
Antywirus i wykrywanie ataków dostają listę do ręki. Kurier przestaje przyjeżdżać, ochroniarz ma dalej listę z ostatniej dostawy i dalej sumiennie z nią porównuje. Nic nie mruga, nic nie protestuje, a lista starzeje się każdego dnia. To jest ta część, w której firma jest przekonana, że ma ochronę, i technicznie ma, tylko sprzed roku.
Filtr stron według kategorii i antyspam działają odwrotnie i to zaskakuje najczęściej. One nie mają żadnej listy u siebie, bo nikt nie zmieści całego internetu w pudełku pod biurkiem. Zamiast tego przy każdym adresie dzwonią do producenta z pytaniem, do jakiej kategorii ten adres należy. Po wygaśnięciu licencji nikt nie odbiera telefonu.
I teraz rzecz, którą trzeba znać przed dniem wygaśnięcia, a nie po. Reguła musi coś zrobić z ruchem, którego nie potrafi ocenić, a zachowanie w tej sytuacji jest osobnym ustawieniem w profilu filtrowania. Ustawienie „Allow websites when a rating error occurs” jest domyślnie wyłączone, zarówno w profilu domyślnym, jak i w każdym nowo tworzonym. Wyłączone znaczy: strony bez oceny zostają zablokowane.
Wniosek jest odwrotny od tego, którego spodziewa się większość kupujących. Przy ustawieniach fabrycznych dzień wygaśnięcia subskrypcji nie jest cichy. Jest to dzień, w którym ludzie przestają wchodzić na strony i zaczynają dzwonić, a firma dowiaduje się o wygaśnięciu od księgowej, nie z panelu. Ustawienie odwrotne, czyli przepuszczanie ruchu bez oceny, bywa włączane przy wdrożeniu, żeby awaria łącza do producenta nie zatrzymywała pracy, i wtedy wygaśnięcie faktycznie przechodzi bez śladu.
Dlatego pytanie brzmi nie „co się stanie”, tylko „które z dwóch ustawień mamy u siebie”. Sprawdzenie zajmuje minutę w profilu filtrowania stron i rozstrzyga, czy koniec subskrypcji zobaczycie jako cichą utratę ochrony, czy jako zatrzymaną firmę.
Źródło ustawienia domyślnego: baza wiedzy producenta — wpis o skutkach włączenia i wyłączenia opcji „Allow websites when a rating error occurs" . Do potwierdzenia ponownie w dniu publikacji, bo wartości domyślne bywają zmieniane między wersjami systemu.
Tomasz Kaczmarek
Mogę Ci jakoś pomóc?
Druga rzecz, której panel nie mówi wprost: profil ochronny przypięty do reguły zostaje przypięty. Lista reguł wygląda identycznie jak w dniu wdrożenia, przy każdej stoi ta sama ikona profilu antywirusowego i tego samego filtra, a pod spodem baza jest sprzed roku. Informacja o wygaśnięciu jest w osobnym widoku licencji, do którego zagląda się raz na rok albo nigdy.
Jak dobrać model FortiGate do łącza, żeby nie dławił ruchu po inspekcji
Karta katalogowa podaje kilka różnych przepustowości tego samego urządzenia i różnią się one o rząd wielkości. Wiersz opisujący samą zaporę jest mierzony na dużych pakietach UDP przy wyłączonej analizie treści, więc odpowiada na pytanie, ile sprzęt przepuści, gdy nie robi nic poza przepuszczaniem. Wiersz opisujący ochronę przed zagrożeniami jest mierzony przy włączonym IPS, antywirusie i kontroli aplikacji, z zapisem zdarzeń, na ruchu HTTP zbliżonym do biurowego. To ten drugi opisuje Waszą sieć po wdrożeniu.
Kupujący czyta zwykle pierwszy, bo stoi wyżej i jest większy.
Nasza metoda doboru ma pięć kroków i mieści się w jednym telefonie do operatora:
- Ustalcie realną przepustowość łącza w obie strony, z umowy, nie z pamięci. Symetryczne 600 Mbit/s to inny zakup niż 300 Mbit/s w dół i 30 Mbit/s w górę.
- Znajdźcie w karcie katalogowej wiersz ochrony przed zagrożeniami i wiersz inspekcji ruchu szyfrowanego, a wiersz samej zapory zignorujcie.
- Podzielcie obie te liczby przez dwa. Pomiary producenta powstają w warunkach laboratoryjnych, na jednym profilu ruchu i bez logowania każdej sesji.
- Porównajcie wynik z łączem. Jeśli po podzieleniu wychodzi mniej niż przepustowość łącza, model jest za mały i firma zobaczy to jako wolniejszy internet następnego dnia po włączeniu ochrony.
- Doliczcie tunele. Każdy pracownik zdalny i każdy oddział to szyfrowanie, które zjada ten sam procesor.
Miejsce na logi, czyli co sprawdza się osobno od przepustowości
Najmniejsze modele nie mają dysku, więc zdarzenia trafiają do pamięci i znikają przy restarcie, a firma dowiaduje się o tym w dniu, w którym potrzebuje historii sprzed tygodnia.
Rozwiązania są trzy: wysyłka do zewnętrznego serwera logów, kolektor producenta albo jego usługa chmurowa, przy czym dwa ostatnie są płatne i mają własny okres przechowywania.
Jest jeszcze koszt, którego nie widać w żadnej karcie katalogowej.
Antywirus i filtr treści widzą zawartość połączenia dopiero wtedy, gdy firewall rozszyfrowuje ruch, czyli podstawia własny certyfikat i zagląda do środka. Żeby przeglądarki tego nie odrzuciły, certyfikat urzędu urządzenia musi trafić na każdy komputer, telefon i drukarkę sieciową w firmie. Bez tego zostaje inspekcja płytka, która widzi nazwę domeny i nic więcej. Firma płaci wtedy pełną stawkę za usługi, które oglądają ułamek ruchu, bo poza szyfrowaniem zostało już niewiele.
Rozszyfrowywanie ruchu ma też konsekwencje, o których trzeba rozmawiać przed wdrożeniem, a nie po: bankowość elektroniczną i systemy medyczne wyłącza się z inspekcji, a pracowników informuje się o zakresie kontroli. Zakres tej rozmowy zależy od regulaminu pracy i od tego, co firma zapisała w informacji o przetwarzaniu danych.
Kiedy FortiGate w małej firmie ma sens, a kiedy odradzamy zakup
FortiGate ma sens, gdy zachodzi przynajmniej jeden z czterech warunków: firma wystawia cokolwiek z własnej sieci na zewnątrz, ma więcej niż jedną lokalizację spiętą tunelami, musi udokumentować kontrolę ruchu wobec kontrahenta lub regulatora, albo ma sieć produkcyjną, którą trzeba trzymać z dala od biurowej . Każdy z tych warunków oznacza, że ktoś będzie zaglądał w reguły i w logi, a wtedy jednolita konsola i porządne raportowanie zwracają swoją cenę.
Odradzamy zakup w trzech sytuacjach i mówimy to przed podpisaniem oferty:
- Firma na 5 do 10 osób w jednej lokalizacji, bez wystawionych usług i z budżetem, który udźwignie zakup, ale nie udźwignie odnowienia w drugim roku. Kupujecie wtedy rok ochrony i cztery lata routera z bardzo dobrą zaporą. Lepszym wyborem jest MikroTik z porządnie napisanymi regułami plus solidna ochrona na stacjach roboczych.
- Nikt nie będzie czytał logów ani alertów. Urządzenie zapisze wtedy komplet dowodów na atak, którego nikt nie zauważy, a raporty pójdą na skrzynkę po osobie, która odeszła dwa lata temu.
- Cała praca odbywa się w chmurze, a w biurze stoją same laptopy. Brzeg sieci nie jest wtedy miejscem, w którym dzieje się coś istotnego, i te same pieniądze więcej zmienią wydane na kontrolę dostępu do kont oraz na logowanie wieloskładnikowe .
Warunek, który przewraca każdy z powyższych, jest jeden: wymóg formalny. Kontrahent w umowie, audyt albo obowiązki wynikające z dyrektywy NIS 2 potrafią przesądzić zakup w firmie, która sama z siebie by go nie potrzebowała.
Tomasz Kaczmarek
Mogę Ci jakoś pomóc?
Jak wdrażamy FortiGate krok po kroku i ile to trwa
Kolejność jest ważniejsza od sprzętu. Najdroższe błędy przy tym urządzeniu powstają na etapie zamówienia, czyli zanim ktokolwiek zaloguje się do panelu.
- Lista usług wystawionych na zewnątrz oraz osób, które mają do nich sięgać. Powstaje przed wyborem modelu, bo długość tej listy i liczba pracujących zdalnie mówi o wielkości urządzenia więcej niż liczba komputerów w biurze.
- Dobór modelu i pakietu usług, razem ze sprawdzeniem daty końca wsparcia dla tego modelu. Sprzęt z ogłoszonym zakończeniem cyklu życia bywa w promocji i to jest cała tajemnica tej promocji.
- Rejestracja urządzenia na koncie Waszej firmy. Subskrypcje wiążą się z numerem seryjnym i z kontem u producenta, więc konto musi należeć do Was. Wdrożenie na koncie firmy informatycznej wygląda tak samo do dnia zmiany dostawcy.
- Konfiguracja bazowa i reguły pisane od stanu zamkniętego. Otwieramy wyłącznie pozycje z listy z kroku pierwszego, a przy każdej regule zapisujemy jej cel i osobę, która o nią poprosiła.
- Dostęp zdalny na kontach imiennych z drugim składnikiem logowania . Jedno wspólne konto do VPN jest wygodne do dnia, w którym ktoś odchodzi z pracy.
- Wyprowadzenie logów poza urządzenie i ustawienie adresu, na który idą alerty. Adres musi mieć właściciela wpisanego z imienia i nazwiska, a nie być skrzynką ogólną.
- Przełączenie w oknie serwisowym, z kopią konfiguracji i planem powrotu. Nieudana zmiana na firewallu odcina firmę od internetu, więc droga powrotna jest częścią planu, a nie improwizacją.
Między czwartym a siódmym krokiem zostawiamy okres obserwacji. Kontrola zagrożeń idzie wtedy w tryb wykrywania bez blokowania, a my patrzymy, co w normalnym tygodniu pracy zostałoby zatrzymane. Bez tego pierwszy dzień pełnej ochrony kończy się telefonem z księgowości, że przelewy nie przechodzą.
Naszej pracy przy jednej lokalizacji jest około półtora dnia i tyle obejmuje wdrożenie firewalla w stawce z lipca 2026. Czas kalendarzowy jest inny niż czas pracy, bo zależy od dostawy sprzętu i od okna, w którym wolno przełączyć łącze.
MikroTik, UniFi czy Sophos: co wybieramy zamiast FortiGate i kiedy
Wszystkie trzy stoją dziś w sieciach, które utrzymujemy, więc porównanie nie jest przepisane z testów. Każde z nich wygrywa w innej sytuacji i każde ma moment, w którym przestaje wystarczać.
MikroTik. Bierzemy go tam, gdzie potrzebne jest trasowanie, tunele, VLAN-y i rozsądny koszt, a nikt nie oczekuje filtrowania treści ani raportu o tym, kto gdzie wchodził. Nie ma tu abonamentu za ochronę, bo nie ma czego kupować: sprzęt nie ma silnika IPS ani filtra kategorii z prawdziwego zdarzenia, a licencja systemu idzie z urządzeniem.
UniFi. Jego siłą jest jeden panel obejmujący bramkę, przełączniki i punkty dostępowe, bez opłaty rocznej za wykrywanie zagrożeń. Płaci się za to wydajnością: na małych bramkach włączenie inspekcji ścina przepustowość mocno i szybko, a możliwości reguł są ubogie w porównaniu z FortiGate.
Sophos. To najbliższy sąsiad FortiGate w tej samej półce i ten sam model rozliczeń: urządzenie osobno, subskrypcja ochronna osobno, odnowienie co roku. Konsola bywa łatwiejsza dla firmy bez informatyka, a jeśli macie już ochronę stacji roboczych tego producenta, obie warstwy widzą się nawzajem i potrafią odciąć zainfekowany komputer bez udziału człowieka.
Werdykty w jednym miejscu:
Zamiast FortiGate | Bierzemy, gdy | Nie bierzemy, gdy |
|---|
MikroTik | jedna lokalizacja, rozsądny koszt i człowiek, który potrafi go utrzymać | jest wymóg formalny na kontrolę treści, bo nie ma czym go spełnić |
UniFi | sieć opiera się głównie na Wi-Fi zarządzanym z jednego panelu , a brzeg ma być prosty | firewall jest granicą sieci produkcyjnej albo elementem umowy z kontrahentem |
Sophos | firma stoi już na ochronie stacji tego producenta i ma jedną lokalizację | są kolejne oddziały, tunele i większy apetyt na raportowanie, wtedy wybieramy FortiGate |
Poza tą trójką jest jeszcze półka Palo Alto i Cisco. Zaczyna się tam, gdzie kończy się budżet firmy na 50 stanowisk, więc w tym tekście zostawiamy ją bez werdyktu i dobieramy ją tylko wtedy, gdy klient ma konkretny wymóg co do widoczności ruchu.
Wybór producenta jest przy tym mniej ważny niż to, kto po wdrożeniu ogląda alerty. Urządzenie bez tej osoby zbiera dowody dla nikogo, niezależnie od tego, czyje logo ma na obudowie.
Ile kosztuje FortiGate przez pięć lat w firmie na 20 stanowisk
Rachunek za FortiGate w małej firmie składa się z czterech pozycji i tylko pierwsza jest jednorazowa: urządzenie, subskrypcje ochronne, kontrakt wsparcia i praca człowieka. Cena z oferty zakupowej opisuje pierwszą pozycję plus zwykle pierwszy rok dwóch kolejnych.
Nasza część rachunku jest jawna i policzona na stronach usług. Robota przy jednej lokalizacji startuje z poziomu 2 900 zł netto jednorazowo, a opieka bieżąca z poziomu 2 000 zł netto miesięcznie za lokalizację, w ramach administracji siecią . Obie kwoty są aktualne na lipiec 2026. Sprzęt i subskrypcje kupujecie na siebie, po cenie dostawcy, i to jest świadoma decyzja, bo urządzenie ma zostać Wasze także po rozstaniu z nami.
Sześć miejsc, w których rachunek zaskakuje:
Przerwa w subskrypcji bywa pozorną oszczędnością i trzeba to sprawdzić przed odłożeniem odnowienia. W obiegu handlowym powtarza się zasada, że odnowienie kupione po terminie jest datowane wstecz, do dnia wygaśnięcia poprzedniego, więc za miesiące bez ochrony i tak się płaci. Nie znaleźliśmy tej reguły zapisanej wprost w dokumentacji producenta, więc nie podajemy jej jako pewnika. Pytanie do dystrybutora brzmi jednak konkretnie: od jakiego dnia liczy się okres odnowienia kupionego trzy miesiące po wygaśnięciu.
Pakiet bywa tańszy od dwóch pojedynczych usług. Producent układa subskrypcje w zestawy i osobne pozycje, a arytmetyka bywa nieoczywista: komplet potrafi kosztować mniej niż filtr stron i antywirus kupione osobno. Policzcie oba warianty przed zamówieniem, zamiast zakładać, że pakiet jest z definicji droższy.
Cena z pierwszego roku nie jest ceną odnowienia. Pierwszy rok jest częścią transakcji sprzętowej i bywa objęty rabatem, którego przy odnowieniu nikt nie powtórzy. Do budżetu wpisujecie kwotę z roku drugiego, nie z pierwszego.
Kontrakt wsparcia ma poziomy i one różnią się czasem, nie zakresem. Tańszy wariant oznacza wysyłkę sprzętu zastępczego po diagnozie, droższy wymianę na następny dzień roboczy. Firma bez zapasowego urządzenia i z tańszym wariantem stoi tyle, ile trwa kurier.
Data końca wsparcia modelu jest ważniejsza od ceny (sprawdźcie ją tutaj) . Urządzenie pod koniec cyklu życia bywa w atrakcyjnej promocji i to jest zwykle jedyny powód tej promocji. Subskrypcję da się do niego kupić, poprawek do systemu w pewnym momencie już nie.
Przechowywanie logów jest osobną pozycją. Historia zdarzeń dłuższa niż kilka dni wymaga kolektora albo usługi chmurowej producenta, a jedno i drugie ma swoją cenę i swój okres retencji. Bez tego monitoring sieci opiera się na danych, które znikają przy restarcie.
Pięć błędów, które przy FortiGate kosztują najwięcej
Model dobrany do przepustowości samej zapory. Konsekwencja jest zawsze ta sama: po dwóch tygodniach skarg na wolny internet ktoś wyłącza inspekcję, a firma płaci abonament za funkcje, które są odznaczone.
Urządzenie zarejestrowane na koncie firmy informatycznej. Do dnia zmiany dostawcy nic tego nie widać. Potem okazuje się, że subskrypcje, zgłoszenia serwisowe i historia sprzętu są na koncie, do którego nie macie dostępu, a przepisanie wymaga procedury u producenta i dobrej woli poprzednika.
Inspekcja płytka uznana za pełną ochronę. Antywirus na brzegu widzi wtedy nazwę domeny i rozmiar sesji, a nie zawartość, więc płacicie pełną stawkę za skanowanie, które nie zagląda do wnętrza ruchu.
Logi zostawione na urządzeniu bez dysku. Po incydencie okazuje się, że historia obejmuje ostatnie kilka godzin albo została skasowana restartem, czyli najprostszą czynnością, jaką wykonuje się przy problemie z siecią.
Aktualizacja FortiOS bez przeczytania noty wydania. Nowe wersje potrafią usuwać funkcje, i to nie hipotetycznie. Producent wycofał dostęp zdalny w trybie SSL VPN najpierw z modeli z 2 GB pamięci i mniej, a w kolejnych wydaniach tej samej rodziny systemu z całej linii, wskazując jako następcę tunel IPsec.
Firma, która wgrała aktualizację w sobotę, w poniedziałek zastała ludzi bez zdalnego dostępu i konfigurację, której nie da się przywrócić inaczej niż cofnięciem wersji. Nota wydania i okno serwisowe kosztują kwadrans, powrót z takiej sytuacji kosztuje poniedziałek.
Czego w FortiGate nie lubimy
Panel nie krzyczy. Widok reguł po wygaśnięciu subskrypcji wygląda dokładnie tak samo jak w dniu wdrożenia, z tymi samymi profilami przy tych samych regułach, a informacja o wygasłej licencji siedzi w osobnej zakładce. Urządzenie, które przez rok chroniło firmę bazą sygnatur sprzed roku, powinno o tym mówić głośniej i w miejscu, w którym administrator faktycznie bywa.
Druga rzecz to nazewnictwo pakietów, które zmienia się między generacjami produktu. Oferta sprzed trzech lat i oferta dzisiejsza opisują częściowo to samo innymi słowami, więc porównanie dwóch wycen wymaga rozbierania obu na pojedyncze usługi. Klient tego nie zrobi, a handlowiec nie ma w tym interesu.
Co dostajecie od nas przy wdrożeniu firewalla
Zakres jest stały i wpisujemy go do oferty, żeby nie było rozmowy o tym, co było w cenie:
- dobór modelu policzony z Waszego łącza, liczby tuneli i planowanej inspekcji, na piśmie, razem z odrzuconymi wariantami,
- urządzenie zarejestrowane na koncie Waszej firmy, z dostępem dla wskazanej osoby,
- reguły pisane od stanu zamkniętego, każda z celem i osobą, która o nią poprosiła,
- usługi udostępnione punktowo, z zawężeniem adresów źródłowych wszędzie tam, gdzie da się je wskazać,
- dostęp zdalny wyłącznie na kontach osobowych, z drugim składnikiem przy logowaniu,
- logi wyprowadzone poza urządzenie oraz alerty na adres z konkretnym właścicielem,
- kopia konfiguracji, schemat sieci i plan powrotu na wypadek nieudanej zmiany,
- kalendarz dat: koniec subskrypcji, koniec kontraktu wsparcia i koniec wsparcia dla modelu.
Ostatni punkt jest tym, którego brak najczęściej zastajemy u nowych klientów.
Najczęstsze pytania
Co się stanie, jeśli nie odnowię subskrypcji FortiGuard?
Sieć będzie działać dalej, bo reguły zapory, translacja adresów, VLAN-y i tunele VPN nie zależą od subskrypcji. Przestanie działać filtr stron według kategorii i antyspam, ponieważ obie usługi pytają serwery producenta o ocenę w czasie rzeczywistym. Antywirus i wykrywanie ataków zostaną na sygnaturach z dnia wygaśnięcia, czyli będą łapać zagrożenia sprzed tej daty i nic nowszego.
Czy mogę kupić FortiGate bez pakietu ochrony i dokupić go później?
Można i czasem tak robimy, gdy urządzenie jest kupowane głównie pod tunele i segmentację sieci. Trzeba tylko wiedzieć, że kontrakt wsparcia producenta kupuje się osobno od pakietu ochronnego i że bez tego kontraktu nie ma dostępu do nowych wersji systemu. Sam sprzęt bez żadnej subskrypcji jest bardzo dobrym routerem z zaporą i tyle.
Jaki model wystarczy przy łączu 1 Gbit/s?
Odpowiedź daje karta katalogowa, ale trzeba czytać właściwy wiersz: ten o ochronie przed zagrożeniami i ten o inspekcji ruchu szyfrowanego, a nie ten o samej zaporze. Wynik dzielimy przez dwa, bo pomiary producenta powstają w laboratorium, i dopiero to porównujemy z przepustowością łącza. Przy gigabicie i włączonej inspekcji wychodzi zwykle model o klasę wyższy, niż proponuje pierwsza oferta.
Czy FortiGate spowolni internet po włączeniu ochrony?
Każda inspekcja kosztuje wydajność, więc pytanie brzmi nie „czy”, tylko „o ile i czy to widać”. Przy modelu dobranym z zapasem spadek jest niezauważalny dla użytkownika, przy modelu dobranym do wiersza samej zapory potrafi zabrać połowę łącza. Największy pojedynczy koszt to rozszyfrowywanie ruchu, dlatego listę wyjątków ustala się razem z firmą przed włączeniem, a nie po pierwszych skargach.
Czy warto kupić używany FortiGate z drugiej ręki?
Sprzęt zwykle działa, natomiast trzeba sprawdzić dwie rzeczy przed zakupem: czy model ma jeszcze wsparcie producenta i czy da się go zarejestrować na Wasze konto. Urządzenie po zakończeniu cyklu życia nie dostanie już poprawek do systemu, a to jest sprzęt stojący na granicy firmy z internetem. Oszczędność na zakupie potrafi zniknąć przy pierwszej podatności, której nikt już nie załata.
Czy potrzebuję osobnego serwera na logi?
Jeśli urządzenie nie ma dysku, to tak, bo zdarzenia trzymane w pamięci znikają przy restarcie. Najtańszą wersją jest wysyłka do serwera logów, który zwykle i tak stoi w firmie, droższą kolektor producenta albo jego usługa chmurowa z gotowymi raportami. Wybór zależy od tego, czy ktoś te raporty będzie czytał, bo bez tego płacicie za archiwum.
Czy subskrypcję można przenieść na nowe urządzenie?
Subskrypcje wiążą się z numerem seryjnym, więc przy wymianie sprzętu niewykorzystany okres przepada, chyba że dotyczy to wymiany gwarancyjnej w ramach kontraktu wsparcia. To jest powód, dla którego daty odnowienia i planowaną wymianę urządzenia ustawia się w jednym kalendarzu. Kupowanie trzyletniego pakietu do sprzętu, który za rok kończy cykl życia, jest najdroższym wariantem tej pomyłki.
Co zrobić dalej
Przyślijcie dwie rzeczy: zdjęcie tabliczki znamionowej urządzenia, które macie dziś na brzegu sieci, oraz ofertę odnowienia albo ofertę zakupu, którą dostaliście. Odsyłamy na piśmie trzy konkretne odpowiedzi:
- czy model jest dobrany do Waszego łącza z włączoną inspekcją,
- które pozycje z oferty są Wam realnie potrzebne, a które płacicie za nic,
- kiedy kończy się wsparcie producenta dla tego modelu.
Jeśli firewalla jeszcze nie ma, zaczynamy od listy usług wystawionych na zewnątrz i dopiero z niej wychodzi model oraz zakres pakietu. Pracujemy zdalnie w całym kraju, a na miejscu w dziewiętnastu miastach, w tym z biura w Gorzowie Wielkopolskim . Rozmowa wstępna nie kosztuje i kończy się widełkami, nie ofertą na sprzęt: napiszcie do nas .