Veeam liczy się w instancjach, nie w maszynach. Jedna instancja to jeden serwer, ale trzy komputery pracowników również jedna, a 500 GB danych na NAS znowu jedna. Pakiet minimalny zależy od edycji: pięć instancji w Essentials, dziesięć w pozostałych. Rachunek podnoszą potem odnowienie i pobranie kopii z chmury.
Cennika producenta tu nie ma i jest to decyzja, nie przeoczenie. Kwoty zmieniają się szybciej niż artykuł, więc zamiast nich opisuję mechanizm: skąd bierze się liczba instancji, w którym miejscu rachunek rośnie po podpisaniu umowy i kiedy tańsze narzędzie robi dokładnie to samo.
Czym jest Veeam i czego za was nie zrobi
Veeam Backup and Replication wykonuje kopie całych maszyn: wirtualnych na VMware vSphere, Hyper-V, Nutanix AHV i Proxmox VE oraz fizycznych serwerów i komputerów przez agenta. Obsługa Proxmoksa ma przy tym warunek, o który trzeba zapytać przed zakupem: weszła dopiero w wersji 12.2 produktu i obejmuje Proxmox VE od 8.2 wzwyż. Firma na starszym Proxmoksie musi najpierw podnieść hypervisor, a to osobny projekt, nie pozycja w tej samej ofercie.
Kopiuje maszynę w trakcie jej pracy, więc nikt nie musi wychodzić z systemu na noc. Z gotowej kopii odtwarza się całą maszynę, pojedynczy plik albo jedną skrzynkę pocztową. Potrafi też uruchomić maszynę prosto z repozytorium, zanim pełne odtwarzanie dobiegnie końca, i to jest funkcja, dla której firmy z wirtualizacją sięgają akurat po ten produkt.
Jednej rzeczy nie zrobi.
Nie ustali, ile godzin przestoju firma wytrzyma ani które systemy mają wstać pierwsze. To decyzja zarządu i zapada przed wyborem narzędzia, nie po nim. Veeam wykona zadanie dokładnie tak, jak je opiszecie, także wtedy, gdy opis jest zły.
Kopia bez ustalonego RPO i RTO to plik, o którym nikt nie wie, do czego służy.
Rozdzielmy od razu dwie rzeczy, które w rozmowach handlowych zlewają się w jedną. Backup ma się do planu odtworzenia tak, jak gaśnica do planu ewakuacji. Gaśnica wisi na ścianie i działa sama, a plan ewakuacji ktoś musi napisać, rozwiesić i raz do roku przećwiczyć z ludźmi. Veeam jest gaśnicą: kupujecie go raz i wisi. Kto wychodzi pierwszy, co gasimy najpierw i gdzie się zbieramy, w gaśnicy nie jest zapisane. Veeam obsługuje pierwsze, drugiego nie zastąpi żadnym ustawieniem. Rozpisaliśmy to szerzej na stronie kategorii backup dla firm .
Jak działa licencjonowanie Veeam
Obowiązujący model to Veeam Universal License, w skrócie VUL. Licencja jest przenośna między platformami: ta sama instancja obsłuży maszynę na VMware, maszynę na Hyper-V, serwer fizyczny albo instancję w chmurze, bez kupowania osobnego produktu na każdą z nich. Kupuje się ją w abonamencie na określoną liczbę lat, a nie raz na zawsze.
Najłatwiej myśleć o instancji jak o żetonie w wesołym miasteczku. Kupujecie garść żetonów przy kasie, a dopiero przy bramkach okazuje się, ile żetonów pobiera każda z nich: karuzela jeden, strzelnica pół, a wejście na zjeżdżalnię liczy się od metra kolejki. Żeton jest jeden, cenniki bramek się różnią.
W polityce licencyjnej producenta (wersja z czerwca 2026) bramki wyglądają tak:
- maszyna wirtualna: jedna instancja,
- serwer fizyczny lub serwer aplikacyjny: jedna instancja,
- trzy stacje robocze pracowników: jedna instancja,
- 500 GB danych nieustrukturyzowanych na NAS: jedna instancja,
- dziesięciu użytkowników Entra ID: jedna instancja.
Praktyczna konsekwencja jest jedna i warto ją policzyć przed rozmową handlową. Pakiet dziesięciu instancji obsłuży dziesięć serwerów albo trzydzieści komputerów pracowników. Firma z dwoma serwerami i dwudziestoma laptopami zużywa więc nie dwadzieścia dwa żetony, tylko dziewięć. Policzcie maszyny w tym podziale, zanim ktokolwiek poda Wam kwotę, bo pomyłka idzie tu zawsze w jedną stronę: kupuje się za dużo.
Tomasz Kaczmarek
Mogę Ci jakoś pomóc?
Model | Co obejmuje | Kto to dziś kupuje |
|---|
Veeam Universal License (VUL) | pakiet instancji przenośnych między platformami, abonament na lata, wsparcie producenta w cenie | domyślny wybór dla nowych wdrożeń |
Licencja per socket (wieczysta) | procesory hostów wirtualizacji, opłata za utrzymanie płacona osobno | firmy, które kupiły ją wcześniej i przedłużają utrzymanie |
Community Edition | do dziesięciu obciążeń, bezterminowo, bez wsparcia producenta, bez zadań kopii na taśmę, zakres funkcji jak w edycji Standard | laboratorium, mała firma testująca produkt |
Ile instancji potrzebuje mała firma
Wielkość pakietu minimalnego jest tu najczęściej przekręcaną liczbą i warto znać ją dokładnie, bo od niej zależy, czy przepłacacie na wejściu dwukrotnie. Veeam Data Platform w edycjach Foundation, Advanced i Premium sprzedaje się w pakietach po dziesięć instancji. Edycja Essentials, przeznaczona dla firm poniżej 250 pracowników i środowisk do 50 obciążeń, sprzedaje się w pakietach po pięć, najwyżej do pięćdziesięciu instancji.
Różnica nie polega na tym, że w Essentials kupicie mniej, tylko na tym, o ile w górę zaokrągla Was sprzedaż. Pakiet po pięć zaokrągla do najbliższej piątki, pakiet po dziesięć do najbliższej dziesiątki. Firma z czterema obciążeniami płaci więc w Essentials za pięć, a w Foundation za dziesięć, czyli dwa razy tyle za to samo. Firma z sześcioma zapłaci za dziesięć w obu edycjach i zaokrąglenia nie ominie.
Pytanie, które zadajecie przy ofercie, brzmi: czy to jest Essentials, i jeśli nie, to dlaczego. Edycja tańsza dla małej firmy nie pojawia się w ofercie sama, bo nikt nie zarabia na proponowaniu jej z własnej inicjatywy.
Dwa pozostałe modele, jeśli akurat was dotyczą
Licencja wieczysta per socket nie jest już sprzedawana nowym klientom, a firmy, które ją mają, przechodzą na VUL przez wymianę u producenta. Sama licencja wieczysta nie wygasa, w odróżnieniu od abonamentu, więc wygasa przy niej wyłącznie prawo do wsparcia i do nowych wersji.
Community Edition nie ma wsparcia i nie ma go jak dokupić, bo to nie jest wersja płatna z wyłączonymi funkcjami, tylko osobny tryb. Limit dziesięciu obciążeń nie jest przy tym okresem próbnym: nie ma daty końca i nie zamienia się sam w wersję płatną.
Kopie Microsoft 365 to osobny produkt i osobna licencja, rozliczana za użytkownika, z pakietem minimalnym dziesięciu użytkowników. Producent wymienia ją wprost jako ofertę spoza VUL, więc poczta, OneDrive, SharePoint i Teams nie znajdują się w żadnym pakiecie instancji kupionym na maszyny wirtualne. To najczęstsze nieporozumienie w rozmowie o Veeamie i kosztuje wtedy, gdy wychodzi na jaw po pierwszym skasowanym mailu.
Ile to kosztuje
Rachunek za backup na Veeamie ma cztery pozycje i tylko jedna z nich jest licencją.
Pozycja rachunku | Co się na nią składa | Od czego zależy kwota |
|---|
- Licencja producenta
| abonament, kupowany u producenta lub u dystrybutora | cennik cudzy, zmienia się bez naszego udziału |
- Sprzęt na repozytorium
| osobne urządzenie, nie ten sam serwer co dane | to, co stoi w waszej serwerowni |
- Miejsce na kopię poza budynkiem
| centrum danych, chmura obiektowa albo taśma | cennik cudzy, zmienia się bez naszego udziału |
- Praca
| wdrożenie, a potem bieżący nadzór nad zadaniami i testy odtworzenia | to, co stoi w waszej serwerowni |
Kwota licencji zależy od liczby instancji i długości abonamentu, a producent publikuje ją u siebie i u dystrybutorów. Nie przepisujemy jej tutaj, bo cennik zmienia się szybciej niż ten artykuł, a nieaktualna liczba w tekście jest gorsza od jej braku.
Cztery pułapki, o których dowiadujecie się po podpisaniu
Zaokrąglenie pakietu. Nie kupicie ośmiu instancji ani siedmiu. Sprzedaż idzie po pięć albo po dziesięć, zależnie od edycji, więc mała firma prawie zawsze płaci za zapas, którego nie użyje. To nie jest błąd sprzedawcy, tylko konstrukcja produktu. Trzeba ją wliczyć w porównanie z tańszymi narzędziami: przy czterech maszynach porównujecie cenę pięciu instancji, a nie czterech.
Odnowienie. Abonament kończy się w konkretnym dniu i nie przedłuża się sam, ale nie gaśnie też z minuty na minutę. Po wygaśnięciu subskrypcji zaczyna biec trzydziestodniowa karencja i przez ten czas wszystko działa normalnie, tylko konsola wyświetla ostrzeżenie. Dopiero po karencji produkt przestaje przetwarzać obciążenia, a wszystkie zadania kończą się statusem błędu. Odtwarzanie z kopii już zapisanych działa dalej, także po tej dacie, więc ryzykiem jest luka w harmonogramie, nie utrata archiwum. Trzydzieści dni brzmi jak komfort i jest pułapką: to dokładnie tyle, żeby ostrzeżenie zdążyło spowszednieć, zanim ktokolwiek zareaguje. Data odnowienia ma stać w kalendarzu osoby, która podpisuje faktury, a nie tylko w konsoli, do której nikt nie zagląda.
Pobranie danych z chmury. Wysłanie kopii do chmury obiektowej jest tanie, a często promowane. Pobranie jej z powrotem bywa płatne osobno, razem z opłatami za zapytania do magazynu, i rachunek za odtworzenie potrafi przewyższyć miesięczną opłatę za składowanie.
Tomasz Kaczmarek
Mogę Ci jakoś pomóc?
Dostawcy dzielą się tu na dwie szkoły i żadna nie jest tańsza bezwarunkowo.
Jedni liczą za każdy gigabajt wyjęty z chmury, więc płacicie w dniu awarii, czyli wtedy, gdy nikt nie negocjuje. Drudzy nie liczą za wyjęcie nic, ale narzucają minimalny okres przechowywania: plik kasowany po tygodniu i tak jest rozliczany do końca tego okresu. Warunek, przy którym druga szkoła przestaje się opłacać, jest policzalny. Retencja krótsza niż minimalny okres przechowywania zamienia oszczędność na dopłatę. Kto trzyma kopie miesiącami, wygrywa. Kto kasuje je co tydzień, przepłaca kilkukrotnie, a na fakturze widzi dane, których w konsoli już nie ma. Ten koszt policzcie przed awarią, na kartce, z waszą retencją wpisaną w rachunek.
Wsparcie producenta. Zgłoszenie otwiera właściciel licencji. Jeżeli licencja stoi na waszym partnerze, wy nie zadzwonicie do producenta samodzielnie, tylko przez niego. Wersja darmowa nie ma wsparcia w ogóle, a poziomy płatne różnią się godzinami dostępności, więc awaria w sobotę o dwudziestej trafia w inny zapis umowy niż awaria we wtorek w południe. Zapytajcie o to, zanim podpiszecie, i zapytajcie tego, kto będzie tę licencję trzymał.
Alternatywy i to, co naprawdę rozstrzyga wybór
Veeam Backup to nie jedyna opcja, gdy liczy się mała firma i jej budżet — w części środowisk nie jest najtańszą sensowną.
Rozwiązanie | Kiedy wchodzi w grę | Czego nie zrobi |
|---|
Proxmox Backup Server | wirtualizacja stoi na Proxmox VE, budżet napięty | nie obsłuży VMware ani Hyper-V jako pierwszej klasy obywatela |
Wbudowany backup NAS (np. Synology Active Backup) | jest już NAS producenta, maszyn niewiele | wiąże was ze sprzętem jednego producenta |
Agent Veeam w wersji darmowej | pojedynczy serwer fizyczny, brak wirtualizacji | brak centralnej konsoli i harmonogramów dla wielu maszyn |
Konkurencyjne pakiety komercyjne (Nakivo, Hornetsecurity) | kilka do kilkunastu maszyn, liczy się cena licencji | mniejszy ekosystem integracji i mniej materiałów w sieci |
Osobny produkt do Microsoft 365 | poczta i dokumenty są w chmurze | nie dotknie maszyn w serwerowni |
Kryteria, po których rozstrzygamy, są cztery i żadne z nich nie brzmi „która marka jest lepsza”.
- Na czym stoi wirtualizacja. Środowisko VMware albo mieszane przemawia za Veeamem, jednorodny Proxmox VE otwiera tańszą ścieżkę.
- Ile godzin przestoju firma wytrzyma. Wymóg powrotu w kilkadziesiąt minut wypycha z gry narzędzia bez uruchamiania maszyny z kopii.
- Kto to będzie obsługiwał na co dzień, bo narzędzie bez opiekuna zepsuje się cicho.
- Czy dane muszą wyjść poza budynek i w jakiej formie.
Liczy się jeszcze jedno, czego nie widać w żadnej tabeli. Kopia, która nigdy nie została odtworzona testowo, nie jest kopią, tylko założeniem. Opisaliśmy to przy taśmach LTO , gdzie warstwa odcięta od sieci robi różnicę w dniu ataku.
źródło: magnific.comPięć błędów i to, czym się kończą
Repozytorium na tym samym serwerze co dane. Ransomware szyfruje jedno i drugie w tej samej minucie. Firma zostaje z kopiami, których nie da się odczytać, i dowiaduje się o tym w dniu, w którym są potrzebne.
Konto dostępowe do repozytorium w domenie. Przejęcie konta administratora domeny oznacza wtedy przejęcie kopii. Repozytorium ma stać poza domeną, z osobnym kontem, i z włączoną niezmiennością na czas wynikający z retencji.
Niezmienność działa jak sejf z zamkiem czasowym w banku. Zamek nie pyta, kto stoi przed drzwiami, tylko która jest godzina, więc przed upływem terminu nie otworzy go ani włamywacz, ani dyrektor oddziału. Kopia z włączoną niezmiennością przeżywa atak z tego samego powodu: żądanie skasowania jest odrzucane, choćby przyszło z konta, które ten plik zapisało. Jest przy tym warunek, o który trzeba zapytać dostawcę wprost, bo zamki bywają dwa. Tryb ścisły nie pozwala skrócić terminu nikomu i niczym. Tryb zarządzany pozwala obejść blokadę kontu z odpowiednim uprawnieniem, czyli dokładnie temu kontu, które napastnik przejmuje najpierw.
Nikt nie czyta wyników zadań. Pierwszy nieudany backup ma znaczenie, a nie dopiero siódmy. Bez monitoringu zadań zapełnione repozytorium zatrzymuje kopie po cichu, a konsola pokazuje ostatni udany przebieg sprzed trzech tygodni. O tym, dlaczego alert musi trafić do człowieka, a nie do folderu w poczcie, pisaliśmy przy monitoringu infrastruktury .
Tomasz Kaczmarek
Mogę Ci jakoś pomóc?
Retencja ustawiona domyślnie. Ustawienia z pudełka rzadko odpowiadają temu, ile firma musi trzymać dane, i jeszcze rzadziej temu, co obiecała kontrahentom w umowie. Dyrektywa NIS 2 wymienia zarządzanie kopiami zapasowymi wprost jako element ciągłości działania, więc dla firm objętych przepisami to przestało być kwestią wygody.
Brak testu odtworzenia. Konsekwencje widać dopiero po incydencie, a wtedy są nieodwracalne. Jak wygląda dzień, w którym dane wyciekają i nikt nie ma sprawdzonego planu, opisaliśmy w case study o wykorzystanym wycieku .
Jak to wygląda u nas
Wersję usługową tego tematu, tam gdzie liczy się mała firma i jej budżet, razem z zakresem prac i kotwicą cenową, opisaliśmy na stronie Veeam Backup. Firmy z Wielkopolski obsługujemy z biura w Poznaniu, a listę usług dla tego miasta zebraliśmy pod Poznaniem .
Najczęstsze pytania
Czy Veeam jest darmowy? Jest darmowa wersja Community Edition dla maksymalnie dziesięciu obciążeń, bezterminowa, z zakresem funkcji odpowiadającym płatnej edycji Standard. Nie ma w niej wsparcia producenta i nie ma zadań kopii na taśmę, więc nadaje się do laboratorium i do sprawdzenia produktu, a nie do środowiska, od którego zależy praca firmy. Przejście na wersję płatną nie wymaga przeinstalowania, wystarcza wgranie pliku licencji.
Ile instancji zużywa serwer, a ile komputer pracownika? Serwer, wirtualny czy fizyczny, zużywa jedną instancję. Trzy stacje robocze zużywają razem jedną, 500 GB danych na NAS jedną, a dziesięciu użytkowników Entra ID również jedną. Praktyczna konsekwencja jest taka, że pakiet dziesięciu instancji obsłuży dziesięć serwerów albo trzydzieści komputerów pracowników. Policzcie maszyny w tym podziale, zanim ustalicie budżet, bo przy stacjach roboczych różnica jest trzykrotna.
Co się dzieje, gdy licencja Veeam wygaśnie? Przy subskrypcji zaczyna biec trzydziestodniowa karencja, w czasie której wszystko działa normalnie, a konsola pokazuje ostrzeżenie. Po karencji produkt przestaje przetwarzać obciążenia i wszystkie zadania kończą się błędem. Odtwarzanie z kopii już zapisanych działa dalej, więc ryzykiem jest luka w harmonogramie, a nie utrata archiwum.
Czy Veeam robi kopię Microsoft 365? Robi, ale osobnym produktem i na osobnej licencji rozliczanej za użytkownika. Instancje kupione na maszyny wirtualne nie obejmują poczty, OneDrive, SharePointa ani Teams. Firma, która przeniosła się do chmury i nie kupiła tej części, nie ma kopii dokumentów, mimo że ma poprawnie działający backup serwerów.
Czy Veeam chroni przed ransomware? Sam produkt nie chroni, chroni sposób jego skonfigurowania. Kopia zapisana na repozytorium z włączoną niezmiennością, na osobnym urządzeniu i z kontem spoza domeny, przeżywa atak, który zaszyfrował resztę sieci. Kopia na udziale sieciowym widocznym z serwera plików zostanie zaszyfrowana razem z danymi. Różnica leży w konfiguracji, nie w nazwie na pudełku.
Czy da się kupić mniej niż dziesięć instancji? Da się, ale tylko w edycji Essentials, która sprzedaje się w pakietach po pięć instancji, najwyżej do pięćdziesięciu, i jest przeznaczona dla firm poniżej 250 pracowników. Pozostałe edycje Veeam Data Platform idą po dziesięć, więc firma z czterema maszynami płaci w nich za dziesięć zamiast za pięć. Zapytajcie o Essentials wprost, bo w ofercie pojawia się rzadko.
Czym zastąpić Veeam w środowisku Proxmox? Proxmox Backup Server obsługuje maszyny na Proxmox VE, jest darmowy w warstwie oprogramowania i wystarcza tam, gdzie całe środowisko stoi na jednym hypervisorze. Veeam wygrywa dopiero wtedy, gdy w firmie są też maszyny VMware albo Hyper-V, serwery fizyczne i wymóg krótkiego powrotu do pracy. Przy mieszanym środowisku dwa narzędzia równolegle kosztują więcej niż jedno wspólne.
Jedno CTA
Przyślijcie listę maszyn, a odeślemy wyliczenie. Wystarczy liczba serwerów, liczba stanowisk i informacja, na czym stoi wirtualizacja. Odpowiemy, ile instancji realnie potrzebujecie, czy Veeam jest w tym przypadku właściwym wyborem i co kosztuje osobno. Napiszcie do nas .