Pomoc zdalna
  • tag
  • veeam
veam
Tag

#veeam

Veeam Backup and Replication: kopie całych maszyn wirtualnych i fizycznych serwerów, łańcuchy przyrostowe, repozytoria i odtwarzanie pojedynczego pliku lub systemu.

4 wpisy z tym tagiem

Co ten program właściwie kopiuje

Zwykłe kopiowanie plików zabiera dokumenty, a zostawia wszystko inne: system, zainstalowane programy, ustawienia, konta, sterowniki. Odtworzenie z takiej kopii zaczyna się więc od postawienia serwera od nowa i dopiero potem wgrania dokumentów, co zajmuje dni. Veeam kopiuje maszynę w całości, razem z systemem, konfiguracją i danymi, przez co odtworzenie kończy się działającym serwerem, a nie katalogiem plików.

Obiektem kopii bywa maszyna wirtualna na platformie wirtualizacji albo komputer i serwer fizyczny, do którego wgrywa się agenta. Skrzynki pocztowe i dokumenty trzymane u dostawcy usług chmurowych obsługiwane są przez oddzielny produkt z tej samej rodziny, co bywa źródłem nieporozumienia przy zakupie.

Jak powstaje kopia działającej maszyny

Serwer nie może zostać zatrzymany na czas kopiowania, a jednocześnie kopia zrobiona z pliku, do którego ktoś właśnie zapisuje, byłaby niespójna. Rozwiązaniem jest migawka. Platforma wirtualizacji zatrzymuje na moment zapis do dysku maszyny i od tej chwili wszystkie nowe zapisy odkłada obok, a program kopii czyta spokojnie stan zamrożony. Po zakończeniu odczytu odłożone zapisy wracają na miejsce.

Żeby dane w środku były spójne także z punktu widzenia aplikacji, przed migawką odzywa się mechanizm w systemie, który każe bazie danych i innym usługom dokończyć rozpoczęte operacje i na moment przestać zapisywać. Bez tego kopia byłaby jak zdjęcie zrobione w połowie zdania.

Pierwsza kopia jest pełna. Kolejne zabierają wyłącznie bloki, które od tamtej pory się zmieniły, dzięki czemu wykonanie kopii dużego serwera trwa minuty, a nie godziny. Powstaje z tego łańcuch: jeden plik pełny i ciąg przyrostów.

Gdzie ta kopia leży

Miejsce, w którym program odkłada pliki, nazywa się repozytorium. Bywa nim dysk w serwerze kopii, macierz, udział sieciowy, taśma albo magazyn obiektowy u dostawcy. Praktyka opisana skrótem trzy dwa jeden mówi tak: trzy kopie, dwa różne rodzaje nośnika, jedna kopia trzymana w innej lokalizacji. Ostatni człon nie jest ostrożnością na wypadek pożaru: to on rozstrzyga, czy firma wróci do pracy po ataku, w którym wszystko dostępne z sieci zostało zaszyfrowane.

Migawka a kopia zapasowa

Migawka bywa mylona z kopią zapasową, bo jedno i drugie pozwala wrócić do wcześniejszego stanu. Migawka zostaje jednak tam, gdzie stoi sama maszyna, i jest z nią związana. Uszkodzenie macierzy albo skasowanie maszyny zabiera migawki razem z nią, a im dłużej migawka żyje, tym bardziej spowalnia pracę maszyny. Kopia zapasowa jest osobnym plikiem w osobnym miejscu i przeżywa zniknięcie oryginału.

Odtwarzanie

Z jednej kopii da się wyciągnąć pojedynczy plik, folder pocztowy, wiersz z bazy albo całą maszynę. Istnieje też tryb, w którym maszyna startuje bezpośrednio z pliku kopii i zaczyna pracować, zanim jej dane wrócą na docelowy magazyn. Skraca to przestój z godzin do minut, ale wymaga, żeby repozytorium było na tyle szybkie, by udźwignąć produkcyjną pracę przez ten czas.

Zadanie zakończone powodzeniem nie dowodzi jeszcze, że odtworzenie się uda. Dowodem jest próbne uruchomienie maszyny z kopii, najlepiej w wydzielonym środowisku, żeby nie zderzyła się z oryginałem w sieci. Program potrafi robić takie próby automatycznie, według harmonogramu, i akurat tę funkcję warto włączyć zaraz po wdrożeniu.

Na co uważać

Łańcuch przyrostów jest tak dobry jak jego najsłabsze ogniwo. Uszkodzenie jednego pliku w środku łańcucha unieważnia wszystko, co po nim, dlatego program okresowo scala łańcuch albo tworzy nową kopię pełną, a repozytorium musi mieć na to miejsce i czas.

Druga sprawa to uprawnienia. Repozytorium widoczne z tej domeny, w której pracują serwery, otwiera się przejętemu kontu administratora równie łatwo jak każdy inny zasób. Odporna jest wyłącznie taka kopia, której przez ustalony okres nikt nie usunie: odłożona poza katalog firmowy albo do magazynu z włączoną blokadą.

Trzecia to liczenie licencji. Sprzedaje się je pakietami instancji, a przelicznik nie jest jeden dla wszystkiego: inaczej liczy się serwer, inaczej stację roboczą, a magazyny plikowe rozlicza się pojemnościowo. Warto policzyć to przed zakupem, bo pakiety mają rozmiary skokowe i firma z kilkoma maszynami bywa kupuje więcej, niż zużyje.

Kiedy to nie jest właściwe narzędzie

Firma, która trzyma wszystko w usługach chmurowych i nie ma własnych serwerów, potrzebuje raczej narzędzia do kopii tych usług. Pojedynczy komputer księgowej też nie wymaga tej klasy rozwiązania. I odwrotnie: żaden program kopii nie zastąpi dwóch decyzji: ile ostatnich godzin pracy można poświęcić oraz jak długi przestój firma zniesie. To z nich wynika harmonogram, a nie z możliwości narzędzia.

Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek

Mogę Ci jakoś pomóc?

backup
22 sierpnia 2026

Veeam Backup, mała firma: licencje, koszty i pułapki

Ten tekst jest dla firmy, która wie już, że z kopiami zapasowymi jest u niej źle, i sprawdza, czy Veeam to właściwa odpowiedź. Opisuję, jak działa licencjonowanie, w którym miejscu rachunek rośnie po podpisaniu umowy i kiedy tańsze narzędzie robi dokładnie to samo. Ten sam rachunek liczy się tak sam

Czytaj wpis
Stos rachunków i paragonów oraz osoba która na kalkulatorze liczy kwoty do zapłaty
17 sierpnia 2026

Wasabi backup dla firm: rachunek ma dwie części

Ten tekst to wasabi backup dla firm, które mają kopie w budynku i wiedzą już, że to za mało, a nie chcą podpisać umowy, której prawdziwy koszt zrozumieją po roku. Opisujemy, co dokładnie kupujecie, przy jakiej retencji model przestaje się opłacać i kiedy odradzamy go wprost.

Czytaj wpis