Pomoc zdalna
  • tag
  • open source
uxu
Tag

#open source

Open source: oprogramowanie z jawnym kodem źródłowym i licencją rozstrzygającą, co wolno z nim zrobić, razem z podziałem na otwarty rdzeń i wydanie płatne.

13 wpisów z tym tagiem

Zdanie „weźmy coś open source, bo jest za darmo” zawiera dwa twierdzenia i tylko jedno z nich bywa prawdziwe. Jawność kodu i brak opłaty to dwie osobne cechy, które czasem chodzą razem, a czasem nie mają ze sobą nic wspólnego.

Czym jest open source

Na open source składają się dwie nierozdzielne rzeczy: jawny kod źródłowy programu oraz licencja rozstrzygająca, co wolno z tym kodem zrobić. Sam wgląd w kod bez prawa do jego zmiany i rozpowszechniania nie czyni programu otwartym, a właśnie te prawa są tu towarem.

Licencje dzielą się z grubsza na dwie rodziny. Jedne pozwalają wziąć cudzy kod, zmienić go i zamknąć we własnym produkcie. Drugie wymagają, żeby zmieniona wersja trafiła do odbiorcy na tych samych warunkach, na jakich przyszła. Wybór rodziny decyduje o tym, czy firma może wbudować dany fragment w oprogramowanie, które sprzedaje.

Jak działa licencja otwarta

Najbliżej temu do przepisu kucharskiego wydrukowanego na opakowaniu. Przepis mówi, z czego danie się składa i w jakiej kolejności to połączyć, więc każdy może sprawdzić skład, zmienić proporcje i ugotować po swojemu. Nie znaczy to jednak, że składniki są darmowe ani że ktoś przyjdzie i ugotuje.

Konkret w informatyce wygląda tak samo. Kod bywa dostępny bez opłaty, natomiast serwer, na którym program pracuje, kopie zapasowe, aktualizacje i czas osoby, która to prowadzi, nie stają się przez to darmowe. Rachunek przenosi się z licencji na utrzymanie, a nie znika.

Czym różni się od programu darmowego

Program bezpłatny bywa całkowicie zamknięty: nie wolno w nim niczego zmienić, nie widać, co robi z danymi, a producent może w dowolnej chwili wprowadzić opłatę albo wyłączyć usługę. Projekt z jawnym kodem bywa z kolei płatny i to nie jest sprzeczność, bo cena i otwartość rozstrzygają się osobno.

Praktyczna różnica dotyczy zależności od jednego dostawcy. Zamknięty program, którego producent zniknął, kończy się razem z nim. Otwarty projekt zostaje w rękach tego, kto go uruchomił, i przy odpowiedniej licencji może być rozwijany dalej przez kogokolwiek, choć wymaga to kompetencji, których w małej firmie zwykle nie ma.

Gdzie firma na to trafia

Znacznie częściej, niż wynika z listy zakupów. Systemy operacyjne serwerów, bazy danych, serwery poczty, narzędzia do monitoringu, platformy wirtualizacji i większość tego, na czym stoi firmowa strona, mają jawny kod. Firma korzysta z nich zwykle nieświadomie, bo kupiła usługę, a nie program.

Świadomy wybór pojawia się przy narzędziach, które można postawić u siebie zamiast wynajmować: systemie zgłoszeń, dysku na pliki, narzędziu do automatyzacji, systemie kopii zapasowych. Motywem bywa wtedy nie cena, lecz to, że dane zostają w firmie.

Na co uważać

Rachunek pojawia się tam, gdzie autor dzieli projekt na rdzeń i wydanie płatne. Logowanie jednym firmowym kontem, role użytkowników, dziennik zdarzeń i wsparcie leżą zwykle po stronie płatnej, choć całość nosi jedną nazwę i jedną stronę produktu. Firma, która wdrożyła wersję bezpłatną, odkrywa tę granicę zwykle podczas audytu pytającego o to, kto i kiedy się logował.

Osobno zaskakuje zmiana warunków w czasie. Projekt może wydać kolejne wersje na licencji zamkniętej albo ograniczającej zastosowania komercyjne, a firma zostaje wtedy z ostatnim otwartym wydaniem i sama odpowiada za jego łatanie. Trzecia rzecz to obowiązki wynikające z licencji: kod objęty wymogiem udostępniania zmian, wbudowany w produkt sprzedawany klientom, tworzy zobowiązanie, o którym nikt nie pomyślał na etapie wyboru biblioteki.

Kiedy otwarte narzędzie się nie sprawdzi

Wtedy, gdy po stronie firmy nikt nie zainstaluje, nie skonfiguruje i nie zaktualizuje narzędzia, a nikt z zewnątrz nie bierze za to odpowiedzialności. Instalacja, aktualizacje i kopie zapasowe zostają wtedy po stronie użytkownika i po kilku miesiącach nie robi ich nikt.

Odpada też tam, gdzie liczy się umowny czas reakcji. Pomoc na forum bywa lepsza merytorycznie niż niejedna infolinia, ale nie ma terminu i nie odpowiada w sobotę wieczorem, więc firma, która potrzebuje umowy z konsekwencjami, kupuje wsparcie osobno albo wybiera produkt, który ma je w cenie.

Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek

Mogę Ci jakoś pomóc?

Informatyk konfiguruje urządzenia sieciowe w dużej hali serwerowej
23 sierpnia 2026

Pulpit w Grafanie dla właściciela firmy, nie dla technika

Ten tekst jest dla osoby, która ma już monitoring i zastanawia się, co z niego pokazać zarządowi. Po przeczytaniu będziecie wiedzieli, ile pozycji zmieścić na takim ekranie, skąd wziąć dane spoza monitoringu, jak udostępnić pulpit na zewnątrz firmy i dlaczego reguły alertów zostawiamy poza Grafaną.

Czytaj wpis
Pracownik IT pracujący w nocy i monitorujący stany na monitorze oraz odbierający alerty na telefonie
18 sierpnia 2026

Zabbix w małej firmie: co się dzieje po alercie

Ten tekst opisuje monitoring Zabbiksem w małej firmie: co monitorujemy na kilkanaście serwerów i przełączników, czego świadomie nie monitorujemy i dlaczego pierwszy miesiąc po wdrożeniu to strojenie progów, a nie oglądanie wykresów.

Czytaj wpis