Pomoc zdalna
  • tag
  • windows server
amazon.it
Tag

#windows server

Windows Server: kontroler domeny, serwer plików, wirtualizacja i inne role, logowanie kontem domenowym oraz licencje liczone od rdzeni i dostępów CAL.

11 wpisów z tym tagiem

Czym to się różni od Windowsa na biurku

System na komputerze pracownika obsługuje jedną osobę pracującą przy klawiaturze. Serwerowa odmiana obsługuje wielu użytkowników jednocześnie, przy czym żaden z nich zwykle nie siedzi przed tym urządzeniem. Stąd inne domyślne ustawienia: brak wygaszania, brak sklepu z aplikacjami, inne limity pamięci i połączeń, a przede wszystkim zestaw ról, których wersja domowa nie ma.

Rola to gotowy zestaw funkcji, który dokłada się do systemu. Najczęściej spotykane w małej firmie to katalog użytkowników, czyli Active Directory, serwer plików z udziałami działów, serwer wydruku, wirtualizacja oraz serwer aplikacji dla programu handlowego albo księgowego.

Jak działa domena

Bez domeny każdy komputer ma własną listę kont. Nowy pracownik oznacza wtedy zakładanie konta na jego komputerze, osobno na serwerze plików i osobno wszędzie indziej, a odejście oznacza pamiętanie o wszystkich tych miejscach.

Domena przenosi tę listę w jedno miejsce. Kontroler domeny jest jak portiernia z listą osób i uprawnień. Pracownik loguje się na dowolnym komputerze firmy, a komputer pyta portiernię, czy taka osoba istnieje i czy wolno jej wejść. Odpowiedzią nie jest hasło przesłane po sieci, tylko bilet ważny przez określony czas, którym urządzenie posługuje się dalej przy sięganiu po zasoby. Do tego dochodzą zasady grupy, czyli ustawienia rozsyłane z jednego miejsca na wszystkie komputery: tapeta, dyski sieciowe, blokada ekranu, uprawnienia do instalowania programów.

Skutek jest taki, że zablokowanie jednego konta zamyka dostęp wszędzie naraz, a nowe stanowisko przejmuje ustawienia w kilkanaście minut zamiast w pół dnia.

Serwer plików i uprawnienia

Udział sieciowy wygląda dla użytkownika jak folder, a pod spodem jest zestawem uprawnień. Reguła, która najlepiej się broni, to nadawanie dostępu grupom, a nie osobom: grupa księgowość, grupa handlowcy, grupa zarząd. Przypisanie uprawnień do konkretnych nazwisk działa do pierwszej zmiany w zespole, po której nikt nie pamięta, kto miał co widzieć i dlaczego.

Za co się płaci

Licencjonowanie ma tutaj dwa poziomy i drugi bywa pomijany przy zakupie. Pierwszy to sam system, liczony od rdzeni fizycznego serwera, przy czym obowiązuje próg minimalny naliczany niezależnie od tego, ile rdzeni serwer faktycznie ma. Drugi to licencje dostępowe, czyli CAL, kupowane na użytkownika albo na urządzenie, dla każdej osoby korzystającej z zasobów serwera, także wtedy, gdy korzysta wyłącznie z folderu na dysku sieciowym. Licencja na sam system nie daje prawa dostępu nikomu.

Osobno liczy się prawo do uruchamiania maszyn wirtualnych z tym systemem w środku. Edycje różnią się właśnie tym, ile takich maszyn wolno postawić na jednym serwerze, a nie zestawem ról, więc firma wirtualizująca kilka systemów powinna sprawdzić to przed zakupem, a nie po.

Na co uważać

Koniec wsparcia jest datą, którą trzeba znać z wyprzedzeniem. Po niej system dalej działa, tylko nikt nie wydaje już do niego łatek, a serwer plików bez łatek jest pierwszym celem przy każdej infekcji w sieci. Migracja kontrolera domeny nie jest operacją na jedno popołudnie, bo przenosi się razem z nim role uzgadniające pracę katalogu.

Jeden kontroler domeny to pojedynczy punkt awarii o wyjątkowo szerokich skutkach: kiedy przestaje odpowiadać, nikt się nie zaloguje i nikt nie wejdzie na dysk sieciowy. Drugi kontroler bywa tańszy niż godzina takiego przestoju.

Kopia zapasowa serwera musi obejmować stan systemu, a nie tylko pliki. Odtworzenie kontrolera domeny z kopii samych dokumentów nie odtwarza katalogu, kont ani uprawnień.

Ostatnia rzecz to port zdalnego pulpitu otwarty na świat. Skanery znajdują go w ciągu godzin i zaczynają zgadywać hasła, więc dostęp zdalny do serwera zaczyna się od tunelu albo od bramy z drugim składnikiem logowania.

Kiedy ten serwer nie jest potrzebny

Firma, w której poczta, pliki i tożsamość są w usłudze chmurowej, a program handlowy działa w przeglądarce, nie potrzebuje własnego serwera do zalogowania ludzi. Kilkuosobowe biuro bez wspólnych zasobów też sobie bez niego radzi. Osobnym przypadkiem jest jedna aplikacja wymagająca konkretnej wersji systemu: wtedy nie kupuje się serwera pod firmę, tylko pod tę jedną aplikację, i warto wiedzieć, że to ona wyznacza termin następnej wymiany.

Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek

Mogę Ci jakoś pomóc?