Co to jest
Wasabi jest dostawcą magazynu obiektowego, czyli miejsca, w którym pliki leżą jako obiekty w koszykach, a program sięga po nie przez sieć zamiast przez literę dysku. Rozmawia się z nim tym samym zestawem poleceń co z usługą Amazona, więc każdy program kopii zapasowych umiejący korzystać z magazynu zgodnego z S3 potrafi wysyłać dane także tutaj, po podmianie adresu i kluczy dostępu.
Firma sama opisuje się jako dostawca wyspecjalizowany w jednej rzeczy. Nie ma tu maszyn wirtualnych, baz danych ani usług obliczeniowych. Jest magazyn i jego rozliczenie, i to właśnie rozliczenie jest powodem, dla którego pojawia się w rozmowach o kopiach zapasowych.
Na czym polega różnica w rachunku
U wielkich dostawców rachunek za magazyn ma kilka pozycji. Płaci się za zajętą pojemność, osobno za każdy gigabajt wysłany z magazynu na zewnątrz i osobno za liczbę zapytań, czyli operacji zapisu, odczytu i wypisania zawartości koszyka. Przy kopii zapasowej rodzi to układ, w którym samo trzymanie danych jest tanie, a duży rachunek przychodzi razem z odtwarzaniem, czyli w najgorszym możliwym momencie.
Wasabi rozlicza się za pojemność, a pobranie danych i zapytania nie są liczone osobno. Zamiast tego obowiązuje polityka dopuszczalnego użycia, która wiąże ilość pobieranych danych z ilością przechowywanych: model jest przewidziany dla kopii zapasowych i archiwów, a nie dla serwowania plików tysiącom odbiorców.
Minimalny okres przechowywania
Druga część modelu jest mniej widoczna i to ona najczęściej zaskakuje. Obiekt zapisany w magazynie jest rozliczany przez ustalony minimalny okres, nawet jeśli zostanie skasowany wcześniej. Innymi słowy, dane wysłane i usunięte po tygodniu nadal generują opłatę do końca tego okresu.
Dla kopii zapasowych trzymanych miesiącami nie ma to znaczenia. Dla danych o dużej rotacji, na przykład codziennych zrzutów kasowanych po kilku dniach, ma znaczenie zasadnicze, bo firma płaci równolegle za kilka pokoleń danych, z których fizycznie istnieje jedno. Przed wyborem tego dostawcy warto więc sprawdzić, jak zachowuje się polityka retencji w programie kopii: czy usuwa stare punkty przywracania po tygodniu, czy po miesiącach.
Gdzie to się spotyka
Najczęściej jako drugie miejsce na kopie, poza budynkiem firmy, wypełniające ostatni człon zasady mówiącej, że jedna kopia ma leżeć w innej lokalizacji niż systemy. Program kopii wysyła tam pliki nocą, a włączona blokada nie pozwala usunąć ich przed upływem ustalonego okresu, nawet komuś, kto przejął konto administratora. Rzadziej jako archiwum dokumentów i nagrań, po które sięga się kilka razy w roku.
Na co uważać
Region ma znaczenie. Wybiera się go przy zakładaniu koszyka i to on przesądza, w którym kraju fizycznie leżą dane oraz ile trwa dojście do nich z firmowego łącza. Przy danych osobowych bywa to pytanie prawne, a nie techniczne.
Klucze dostępu warto potraktować jak hasło do sejfu, bo wpisuje się je raz i zostają na lata. Zawężenie uprawnień do jednego koszyka i do jednej czynności sprawia, że wyciek takiego klucza kończy się na wymianie, a nie na skasowanych kopiach.
Trzecia rzecz to czas pierwszego wysłania. Kilka terabajtów przez firmowe łącze wysyła się dniami, a nie godzinami, więc pierwsza kopia planowana jest osobno, poza harmonogramem codziennym.
Czwarta to sprawdzenie, czy dane da się odczytać. Magazyn poza siedzibą bywa traktowany jak sejf zamknięty raz na zawsze, a próbne odtworzenie jednego serwera raz na kwartał jest jedynym dowodem, że w środku leży to, co miało leżeć.
Kiedy ten model nie pasuje
Pliki serwowane tysiącom odbiorców ze strony internetowej nie mieszczą się w tym modelu, bo limit użycia jest ustawiony pod kopie, a nie pod ruch publiczny. Aplikacja, która musi zmieniać fragment pliku bez pobierania całości, również trafi tu na ścianę, i to niezależnie od dostawcy. A jeśli firma trzyma wszystko u jednego dostawcy chmurowego i korzysta z jego narzędzi, dołożenie osobnego magazynu u kogoś innego bywa taniej wyliczone, tylko trudniej obsługiwane, i tę pracę też należy policzyć.