Pomoc zdalna
  • tag
  • google cloud
google cloud
Tag

#google cloud

Google Cloud to chmura obliczeniowa Google, w której zasoby zamawia się na żądanie i płaci za zużycie. Ten tekst tłumaczy jej budowę i pokazuje, gdzie w niej gubią się pieniądze.

5 wpisów z tym tagiem

Google Cloud to platforma, na której wynajmuje się obliczenia, przestrzeń na dane oraz gotowe usługi, płacąc za faktyczne zużycie. Różni się od produktów biurowych tego samego producenta tak, jak hurtownia materiałów budowlanych różni się od gotowego mieszkania: tu kupuje się surowiec i buduje z niego to, czego się potrzebuje, a nie wprowadza się do czegoś skończonego.

Projekt, czyli pudełko na zasoby

Podstawową jednostką porządkującą jest projekt. Wszystko, co powstaje, należy do jakiegoś projektu: maszyny, dyski, magazyny na pliki, bazy, uprawnienia i klucze dostępu. Projekt wiąże się z kontem rozliczeniowym i to ono odbiera rachunek.

Ta konstrukcja jest wygodna, bo pozwala trzymać osobno rzeczy niezwiązane ze sobą i skasować cały projekt razem z zawartością, gdy zadanie się skończy. Ma też odwrotną stronę, którą opisuje ostatnia część tego tekstu.

Google Cloud a Google Workspace

To najczęstsze pomylenie i warto je rozstrzygnąć na początku, bo obie usługi noszą w nazwie Google, wpuszcza do nich to samo konto firmowe i obie otwiera się w przeglądarce.

Workspace to gotowy produkt sprzedawany w abonamencie za użytkownika: poczta z firmową domeną, dysk, edytory dokumentów, wideorozmowy. Firma niczego tam nie buduje, tylko korzysta.

Google Cloud to surowiec rozliczany za zużycie. Nie ma tam poczty do włączenia ani gotowego pakietu biurowego, jest miejsce na dane, maszyny i usługi, z których ktoś musi coś złożyć. Firma może mieć wyłącznie Workspace i nigdy nie dotknąć chmury obliczeniowej, i tak jest w większości przypadków.

Po co to małej firmie

Zwykle z trzech powodów, i rzadko z własnej inicjatywy.

Pierwszy to miejsce na kopie zapasowe wyprowadzone poza budynek, w magazynie na pliki rozliczanym za zajęte miejsce.

Drugi to pojedyncza maszyna pod konkretną aplikację, która musi działać przez całą dobę: sklep, system zgłoszeń, narzędzie wewnętrzne. Częściej decyduje o tym dostawca aplikacji niż sama firma.

Trzeci to usługi towarzyszące, na przykład przechowywanie zdjęć produktów dla sklepu albo przetwarzanie plików. Tu chmura pojawia się jako element czyjegoś rozwiązania, a firma dowiaduje się o niej dopiero z faktury.

Skąd bierze się rachunek

Pozycji jest kilka i żadna nie jest stała: czas pracy maszyn liczony w godzinach, zajęte miejsce, liczba operacji na danych oraz transfer danych na zewnątrz. Ostatnia pozycja bywa zaskoczeniem, bo wysłanie danych do chmury jest zwykle tańsze albo darmowe, a pobranie płatne, co ma tę konsekwencję, że kopia zapasowa kosztuje najwięcej w dniu, w którym jest potrzebna.

Rozliczenie za zużycie ma też cechę, o której trzeba wiedzieć przy planowaniu: koszt nie rośnie z liczbą pracowników, tylko z ruchem i z ilością danych. Firma z pięcioma osobami i sklepem internetowym potrafi płacić więcej niż firma z pięćdziesięcioma osobami i jednym narzędziem wewnętrznym.

Zasób, o którym wszyscy zapomnieli

Założenie czegokolwiek zajmuje tu minutę i nic temu nie przeszkadza, co jest największą zaletą tej platformy oraz źródłem jej najczęstszego kosztu ukrytego. Projekt powołany na jeden test zostaje w spisie długo po tym teście, bo do skasowania trzeba pewności i decyzji, a do zostawienia nie trzeba nic.

Typowy przebieg wygląda tak: ktoś zakłada projekt do testu, podpina go do konta rozliczeniowego, uruchamia maszynę i magazyn, test się kończy, maszyna zostaje. Rachunek jest niewielki, więc nikt go nie kwestionuje przez rok. Sytuacja robi się poważniejsza, gdy konto rozliczeniowe jest podpięte do karty osoby, która firmę opuściła, bo wtedy do zamknięcia sprawy potrzebne są dostępy, których nikt już nie ma.

Zapobiega temu jedna nudna czynność: przegląd listy projektów raz na kwartał, z pytaniem przy każdym, do czego służy i kto za niego odpowiada. Do tego dochodzi próg kwotowy ustawiony na koncie rozliczeniowym, po którym przekroczenie samo się odzywa, oraz zasada, że konto rozliczeniowe należy do firmy, a nie do człowieka.

Kiedy wystarczy Workspace

Firmie, która potrzebuje poczty, wspólnych plików, kalendarza i wideorozmów, wystarczy Workspace i nie ma powodu, żeby dotykała chmury obliczeniowej. Sięganie po nią zaczyna mieć sens dopiero wtedy, gdy pojawia się coś do uruchomienia: własna aplikacja, sklep, magazyn na dane innej wielkości niż firmowe dokumenty albo kopia zapasowa, która ma leżeć poza budynkiem. Bez takiej potrzeby jest to dokładanie sobie rachunku i obszaru do pilnowania.

Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek

Mogę Ci jakoś pomóc?