Pomoc zdalna
  • tag
  • it
freepik
Tag

#it

IT w firmie: sprzęt, oprogramowanie, sieć, dane, dostępy i ciągłość działania, czyli warstwy, które widać najlepiej wtedy, gdy przestają działać.

16 wpisów z tym tagiem

IT to skrót od technologii informacyjnej. W firmie oznacza wszystko, co przetwarza, przesyła i przechowuje dane, razem z pracą potrzebną do utrzymania tego w ruchu. Nazwa bywa zawężana do sprzętu i pomocy przy jego awariach, choć sprzęt jest w tym najmniejszą i najłatwiej wymienialną częścią.

Z czego to się składa

Najłatwiej rozłożyć IT na warstwy, bo każda opiera się na poprzedniej i każda psuje się inaczej.

Na spodzie jest sprzęt: komputery, serwery, przełączniki, punkty dostępowe, drukarki, telefony. Wyżej sieć razem z łączem do świata, czyli to, co pozwala tym urządzeniom się widzieć. Jeszcze wyżej oprogramowanie, od systemów operacyjnych po programy branżowe. Nad nimi dane, czyli to, po co całą resztę w ogóle kupiono. A wokół wszystkiego dostępy, czyli reguły mówiące, kto co widzi i kto co może zmienić.

Ostatnią warstwą, niewidoczną na żadnej fakturze, jest ciągłość działania: kopie zapasowe, plan odtworzenia i wiedza o tym, w jakiej kolejności systemy mają wstawać po awarii.

Jak to działa na co dzień

Praca w IT dzieli się na trzy nurty, a mylenie ich powoduje większość nieporozumień między działem technicznym a resztą firmy.

Pierwszy nurt to utrzymanie, czyli pilnowanie, żeby to, co działa, działało dalej: aktualizacje, monitoring, wymiana zużytego sprzętu. Ten nurt jest niewidoczny, kiedy idzie dobrze. Drugi to wsparcie, czyli reagowanie na zgłoszenia ludzi. Ten jest widoczny zawsze. Trzeci to projekty, czyli zmiany wprowadzane celowo: migracja, wdrożenie nowego systemu, przebudowa sieci.

Konflikt bierze się stąd, że wszystkie trzy czerpią z tej samej puli godzin. Tydzień z jedną poważną awarią zjada czas przewidziany na projekt, a projekt odłożony na później zwykle wraca jako kolejna awaria.

Kto to robi

W małej firmie IT bywa jedną osobą albo firmą zewnętrzną. Wraz ze wzrostem rozdziela się na role, których nazwy warto znać, bo opisują różne kompetencje: administrator systemów utrzymuje serwery, administrator sieci projektuje i pilnuje połączeń, specjalista od bezpieczeństwa zajmuje się ochroną i incydentami, programista tworzy oprogramowanie, a pierwsza linia wsparcia obsługuje zgłoszenia pracowników.

Firma bez własnego działu korzysta zwykle z jednego z dwóch modeli. Serwis reaktywny naprawia to, co się zepsuło, i rozlicza się za wykonaną pracę. Dostawca usług zarządzanych przejmuje utrzymanie za stałą opłatę i ma wtedy własny interes w tym, żeby psuło się rzadziej.

Czym IT nie jest

IT bywa mylone z pomocą przy komputerze i to zawężenie ma konkretny koszt. Sprzęt jest wymienny: uszkodzony laptop zastępuje się w jeden dzień, a dane z niego, jeśli były kopiowane, wracają w kilka godzin.

Nieodwracalne są dwie inne rzeczy. Utracone dane bez kopii nie wracają wcale. Utracone dostępy, czyli hasła do usług, na których stoi firma, potrafią zablokować pracę skuteczniej niż każda awaria sprzętu. Dlatego lista tego, na czym firma naprawdę stoi, zwykle nie pokrywa się z listą tego, co stoi w serwerowni.

Na co uważać

Rachunek za IT prawie nigdy nie jest jednym rachunkiem i stąd bierze się wrażenie, że firma wydaje na technologię niewiele. Serwery i komputery stoją w środkach trwałych, subskrypcje aplikacji bywają opłacane kartą działu, który ich potrzebował, łącze wisi przy kosztach biura, a telefony przy kosztach floty. Zsumowanie tych pozycji zajmuje jeden dzień i zwykle kończy się odkryciem, ile firma płaci za narzędzia kupione poza jakąkolwiek decyzją o budżecie.

Drugą rzeczą wartą pilnowania jest zależność od jednej osoby. Środowisko, które rozumie wyłącznie jeden człowiek, jest ryzykiem tego samego rodzaju co brak kopii zapasowych, tylko trudniej je zauważyć, dopóki ten człowiek jest.

Trzecią jest cykl życia sprzętu i systemów. Producenci ogłaszają daty zakończenia wsparcia z wyprzedzeniem, więc wymiana da się zaplanować. Wymiana po awarii kosztuje więcej, bo kupuje się to, co akurat jest dostępne, i płaci za pracę w trybie pilnym.

Kiedy IT nie jest odpowiedzią

Nie każdy problem firmy da się rozwiązać technicznie i to jest granica, którą warto znać. Proces, którego nikt nie umie opisać na kartce, po wdrożeniu systemu staje się tym samym procesem, tylko droższym i trudniejszym do zmiany. Podobnie działa automatyzacja czynności, która nie powinna być w ogóle wykonywana: przyspiesza ją, zamiast ją usunąć. Narzędzie utrwala sposób pracy, więc porządek w sposobie pracy jest tańszy przed wdrożeniem niż po nim.

Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek

Mogę Ci jakoś pomóc?