Pomoc zdalna
  • tag
  • cisco
cisco
Tag

#cisco

Cisco to producent przełączników, routerów i punktów dostępowych, którego sprzęt buduje firmowe sieci na kilkanaście lat. Ten tekst tłumaczy, czym się on różni od sprzętu domowego i co znaczą jego daty końca wsparcia.

11 wpisów z tym tagiem

Cisco produkuje urządzenia, z których buduje się sieć w firmie: przełączniki łączące komputery w budynku, routery łączące budynek ze światem oraz punkty dostępowe rozdające Wi-Fi. Najbliższe porównanie to różnica między samochodem osobowym a ciężarówką. Oba jeżdżą, ale jedno jest zaprojektowane na kilka lat lekkiej pracy, a drugie na kilkanaście lat pracy ciągłej, z serwisem, katalogiem części i wiadomą datą, do kiedy te części będą produkowane.

Co robi przełącznik, a co router

Przełącznik działa wewnątrz budynku. Do jego portów wpina się komputery, drukarki, kamery i punkty dostępowe, a jego zadaniem jest przenosić ruch między nimi. W wersji firmowej dochodzą dwie rzeczy, których sprzęt domowy nie ma: podział sieci na wydzielone segmenty, dzięki czemu kamery nie widzą księgowości, oraz zasilanie urządzeń przez ten sam kabel, którym płyną dane.

Router stoi na granicy i decyduje, co wychodzi na zewnątrz i co wchodzi do środka. Punkt dostępowy zamienia sieć przewodową w bezprzewodową i w firmie rzadko stoi sam, bo kilkanaście takich urządzeń w jednym budynku wymaga wspólnego zarządzania i planu kanałów radiowych.

Sprzęt firmowy a domowy

Różnica nie sprowadza się do wydajności. Sprzęt tej klasy ma zapasowe zasilanie, przewidywalne zachowanie przy obciążeniu, konfigurację zapisywaną jako tekst, którą da się porównać i odtworzyć, oraz ogłoszony z góry cykl życia.

Ostatni punkt jest tym, który w praktyce najbardziej odróżnia oba światy. Producent sprzętu domowego po prostu przestaje wydawać aktualizacje. Producent klasy firmowej ogłasza daty i trzyma się ich, dzięki czemu da się planować wymianę zamiast reagować na niespodziankę.

Daty, które trzeba znać

Cisco publikuje dla każdego modelu harmonogram wycofywania i używa w nim ustalonych nazw. End-of-Sale to ostatni dzień, w którym urządzenie można zamówić przez kanały sprzedaży producenta. Last Day of Support to ostatni dzień, w którym przysługuje wsparcie z aktywnej umowy serwisowej.

Między tymi dwiema datami leży kilka lat i jedno nieporozumienie. Przekroczenie żadnej z nich nie wyłącza urządzenia. Przełącznik po ostatnim dniu wsparcia zachowuje się identycznie jak poprzedniego dnia, nie mruga inaczej i niczego nie zgłasza. Zmienia się tylko to, czego nie widać: przestają wychodzić poprawki, a wymiana uszkodzonego sprzętu z usługi gwarancyjnej zamienia się w zakup.

Do tego dochodzi umowa wsparcia, sprzedawana osobno od samego urządzenia i dająca prawo do oprogramowania, pomocy technicznej i wymiany sprzętu. Firma, która kupiła urządzenie bez takiej umowy albo jej nie odnowiła, ma sprawny sprzęt bez prawa do nowych wersji oprogramowania.

Przejęcie sieci bez dokumentacji

Typowa sytuacja przy zmianie firmy obsługującej: stoi szafa z urządzeniami, nie ma schematu ani opisu, hasła są w głowie poprzedniego administratora. Kolejność pracy jest wtedy zawsze podobna. Najpierw spis: model i numer seryjny z każdej obudowy, bo tylko na ich podstawie da się sprawdzić u producenta status wsparcia i datę końca życia modelu. Potem zrzut konfiguracji z każdego urządzenia i porównanie ich między sobą. Potem mapa: który port dokąd biegnie.

Wynik takiego spisu bywa nieprzyjemny i zwykle zawiera kilka urządzeń po ostatnim dniu wsparcia, pracujących bezawaryjnie od lat. Wymiana wszystkiego naraz nie jest tu odpowiedzią, za to spis daje podstawę do rozłożenia jej na kilka lat, zaczynając od urządzeń, przez które przechodzi ruch całej firmy.

Kiedy Cisco nie jest odpowiedzią

Biuro z dziesięcioma komputerami i jednym punktem dostępowym nie potrzebuje sprzętu zaprojektowanego na kilkanaście lat pracy ciągłej i na sieci o setkach urządzeń, bo płaci wtedy za możliwości, których nigdy nie użyje, oraz za kompetencje potrzebne do ich konfiguracji. Nie jest to też odpowiedź na wolne Wi-Fi w budynku o grubych ścianach, bo tam rozstrzyga liczba i rozmieszczenie punktów dostępowych, a nie logo na obudowie. I nie zastępuje projektu sieci: najdroższy przełącznik wpięty w płaską sieć bez podziału na segmenty daje szybką sieć, w której każde urządzenie nadal widzi każde inne.

Tomasz Kaczmarek
Tomasz Kaczmarek

Mogę Ci jakoś pomóc?