AWS, czyli Amazon Web Services, to zbiór usług informatycznych wynajmowanych przez internet i rozliczanych za faktyczne zużycie. Wyobrażenie, które najlepiej to oddaje, to magazyn samoobsługowy z licznikiem przy drzwiach. Nie kupuje się budynku ani regałów, wynajmuje się tyle miejsca, ile akurat potrzeba, a rachunek zależy od zajętej powierzchni, liczby wejść i tego, co się z magazynu wywozi.
Do czego mała firma używa AWS
Katalog usług liczy setki pozycji i opisuje potrzeby organizacji o zupełnie innej skali. W praktyce małej firmy pojawia się z niego zwykle jedna rzecz: magazyn obiektowy S3, w którym ląduje druga kopia danych, oraz czasem pojedyncza maszyna wirtualna pod konkretną aplikację.
Powód jest zawsze ten sam. Kopia trzymana wyłącznie w tym samym budynku co serwery nie chroni przed pożarem, zalaniem ani przed atakiem szyfrującym, który dosięgnie także urządzenia podłączone do sieci firmowej. Magazyn u dostawcy jest najprostszym sposobem, żeby druga kopia leżała gdzie indziej.
Magazyn obiektowy a dysk sieciowy
To rozróżnienie sprawia najwięcej kłopotu, bo oba wyglądają jak miejsce na pliki. Dysk sieciowy podpina się do komputera literą albo ścieżką i pracuje się na nim jak na własnym: otwiera się plik, zmienia w nim jedno zdanie, zapisuje.
Magazyn obiektowy przechowuje pliki jako obiekty pobierane i odkładane w całości przez interfejs programistyczny. Nie ma tam katalogów w klasycznym rozumieniu, choć nazwy obiektów udają ścieżki, i nie edytuje się obiektu w miejscu. Ta konstrukcja jest tańsza i odporniejsza, ale wymusza inny sposób pracy, dlatego magazyn obiektowy jest znakomity na kopie i nieporęczny jako wspólny dysk działu.
Klasy przechowywania, czyli półka bliżej i dalej
Ten sam magazyn oferuje kilka klas różniących się ceną i czasem dostępu. Dane trzymane na co dzień leżą w klasie zwykłej. Dane, po które nikt nie sięga miesiącami, można przenieść do klas archiwalnych, w których miejsce kosztuje znacznie mniej.
Tu pojawia się rzecz, którą trzeba znać przed wyborem klasy. Dokumentacja Amazona stwierdza wprost, że obiekty w klasach S3 Glacier Flexible Retrieval i S3 Glacier Deep Archive nie są dostępne od razu i żeby je odczytać, trzeba najpierw zamówić przywrócenie tymczasowej kopii do zasobnika na określoną liczbę dni. Przywracanie ma kilka trybów, od najszybszego do najtańszego, a w trakcie działania płaci się jednocześnie za obiekt archiwalny i za jego przywróconą kopię. Kolejne żądania przywrócenia obiektu już przywróconego rozliczane są jak zwykłe odczyty.
Skutek praktyczny jest taki, że najtańsza półka to nie jest ta sama usługa co półka zwykła, tylko usługa z zamówieniem i czasem oczekiwania. Przy odtwarzaniu po awarii bywa to różnica między godziną a znacznie dłuższym przestojem, więc klasę dobiera się do tego, jak szybko dane mają wrócić, a nie wyłącznie do ceny miejsca.
Skąd bierze się rachunek
Na fakturze widać kilka niezależnych pozycji: zajęte miejsce, liczba żądań, przywracanie z klas archiwalnych oraz transfer danych. Rozkład tych pozycji ma jedną konsekwencję, o której warto wiedzieć zawczasu: koszt przechowywania rozkłada się równo na cały rok, a koszt sięgnięcia po dane spada jednorazowo i akurat wtedy, gdy dane są pilnie potrzebne, czyli w dniu awarii.
Dlatego kopię w chmurze planuje się razem z odpowiedzią na pytanie, ile będzie kosztowało jej pobranie w całości, a nie tylko ile kosztuje jej trzymanie.
Konto, na którym wszystko stoi
Osobną sprawą jest dostęp. Konto założone przy okazji jednego wdrożenia, z jednym hasłem i bez drugiego składnika logowania, zwykle po roku ma dostęp do wszystkiego, co firma w chmurze trzyma, łącznie z kopiami. Kopia, którą da się skasować tym samym kontem co dane produkcyjne, chroni przed awarią sprzętu, ale nie chroni przed kimś, kto to konto przejmie.
Kiedy AWS nie jest odpowiedzią
Nie jest odpowiedzią dla firmy, która potrzebuje wspólnego dysku dla działu, bo do tego jest inna klasa usług. Nie jest też sposobem na tańsze utrzymanie serwera, jeśli serwer ma pracować bez przerwy z pełnym obciążeniem, bo wtedy własne urządzenie wychodzi zwykle taniej. AWS opłaca się tam, gdzie zapotrzebowanie jest nierówne albo gdzie chodzi o to, żeby dane leżały fizycznie poza firmą, i tam warto go rozważać w pierwszej kolejności.