RustDesk self-hosted kontra TeamViewer i AnyDesk, co lepsze ?
Koszty oprogramowania do zdalnego pulpitu to jedna z tych pozycji w budżecie firmy IT, którą łatwo zlekceważyć, dopóki nie zsumuje się trzech lat faktur. 📉
Czytaj wpis
Licencjonowanie oprogramowania firmowego: subskrypcje, licencje wieczyste, pakiety minimalne, dodatki płatne osobno i ceny odnowień.
Firma rzadko kupuje program. Kupuje prawo do jego używania na określonych warunkach i przez określony czas, a różnica między jednym a drugim wychodzi zwykle dopiero przy odnowieniu albo przy pytaniu o dowód zakupu.
Licencja to umowa określająca, na ilu urządzeniach albo dla ilu osób wolno używać programu, jak długo i co stanie się po tym terminie. Nie przenosi własności, tylko wyznacza granice korzystania, dlatego dwie firmy płacące tyle samo mogą mieć zupełnie inne prawa.
Bliżej temu do biletu niż do towaru. Bilet do kina uprawnia do jednego seansu w jednej sali i nie staje się własnością filmu, a karnet miesięczny wpuszcza na wszystko przez trzydzieści dni i traci moc razem z upływem daty. Konkret wynikający z tego rozróżnienia jest twardy: subskrypcja po wygaśnięciu przestaje działać albo traci funkcje, a licencja wieczysta zostaje, tyle że prawo do nowych wersji i do pomocy technicznej kupuje się przy niej osobno.
Jednostka rozliczenia bywa zupełnie różna i to ona, a nie cena jednostkowa, decyduje o rachunku. Program bywa liczony na użytkownika, na urządzenie, na rdzeń procesora, na gniazdo procesora, na pojemność albo na liczbę jednoczesnych sesji.
Skutki tego wyboru widać na przykładach. Licencja na osobę pozwala pracownikowi zainstalować program na kilku maszynach, a licencja na urządzenie każe zapłacić za drugi komputer tego samego człowieka. Licencja liczona za gniazdo procesora sprawia, że klaster z trzech maszyn dwuprocesorowych to sześć pozycji na fakturze, a nie trzy. Do tego dochodzą licencje dostępowe do serwera, o których firmy dowiadują się najpóźniej, bo są osobną pozycją obok samego serwera.
Zakup pudełka z programem bywa mylony z wykupieniem dostępu do usługi, choć to dwa różne zdarzenia prawne. Kupując pudełko, firma nabywa prawo do jednej wersji i zachowuje je bezterminowo, natomiast nie dostaje ani aktualizacji, ani serwera, na którym program działa.
Wykupując dostęp, firma płaci za działanie usługi po stronie dostawcy, więc razem z programem kupuje sprzęt, prąd i utrzymanie, których nie ma u siebie. Porównywanie ceny jednego z drugim nie ma sensu, bo są to dwa różne zakupy zawierające przypadkiem ten sam edytor tekstu.
Przy zatrudnieniu i przy odejściu pracownika, bo obie sytuacje zmieniają liczbę opłacanych pozycji. Przy audycie producenta, gdzie pytanie nie brzmi, ile kopii jest zainstalowanych, tylko na ile z nich da się pokazać dowód zakupu. Przy odnowieniu, kiedy okazuje się, że rabat obowiązywał wyłącznie w pierwszym okresie.
Wreszcie przy każdej zmianie infrastruktury. Przeniesienie systemu na mocniejszy serwer bywa zdarzeniem licencyjnym, bo zmienia liczbę rdzeni, a uruchomienie tego samego programu w maszynie wirtualnej potrafi podlegać innym warunkom niż uruchomienie go na sprzęcie fizycznym.
Kwota z oferty rzadko jest kwotą końcową i decydują o tym trzy mechanizmy. Pierwszy to pakiet minimalny, poniżej którego producent nie schodzi, więc przedsiębiorstwo potrzebujące sześciu stanowisk płaci za dziesięć. Drugi to rabat na start, liczony wyłącznie do pierwszego okresu, przez co odnowienie bywa droższe od zakupu, mimo że nic w firmie nie urosło. Trzeci to funkcje widoczne w konsoli od pierwszego dnia, a aktywne dopiero po dokupieniu.
Osobno warto znać okno na wycofanie się. W kanałach partnerskich zmniejszenie liczby stanowisk bywa możliwe wyłącznie przez kilka dni od zamówienia lub odnowienia, a po tym oknie liczba jest zamrożona do końca okresu. Firma, która zatrudniła sezonowo i kupiła rok, płaci także po odejściu tych osób.
Nie każdy problem z oprogramowaniem jest problemem licencyjnym. Program, który nie działa po aktualizacji systemu, potrzebuje zgodnej wersji, a nie kolejnej licencji, i dokupienie stanowisk niczego tu nie zmieni.
Nie jest też odpowiedzią kupowanie wyższego poziomu, żeby zamknąć dyskusję o bezpieczeństwie. Poziom wyżej bywa wart swojej ceny wtedy, gdy firma faktycznie użyje tego, co dokłada, a nie wtedy, gdy nikt nie potrafi wskazać, która funkcja rozwiązuje konkretny problem.
Mogę Ci jakoś pomóc?
Koszty oprogramowania do zdalnego pulpitu to jedna z tych pozycji w budżecie firmy IT, którą łatwo zlekceważyć, dopóki nie zsumuje się trzech lat faktur. 📉
Czytaj wpisKlikając „Akceptuję”, zgadzasz się na przechowywanie plików cookie przez UXU w celu poprawy działania strony, analizy i wsparcia działań marketingowych.